Mafia - termin o niejasnej etymologii, prawdopodobnie niegdyś oznaczał "schronienie", określający zorganizowaną grupę przestępczą o hierarchicznych strukturach, działającą według własnego kodeksu moralnego.
Po rozpadzie Związku Radzieckiego w 1991 na obszarze postradzieckim powstało szerg zorganizowanych grup przestępczych, działających na styku rosyjskich służb specjalnych (FSB, GRU, SVR) i wielkiego biznesu. Nastąpiło tam tak charakterystyczne dla postkomunizmu zatarcie wyraźnych granic pomiędzy sferą interesów państwa, a interesami grupowymi poszczególnych ugrupowań przestępczych. Potocznie nazwą mafia rosyjska określa się szereg gangów i organizacji przestępczych, z których największe wpływy na całym świecie posiada mafia sołncewska.
Strasznie ostatnio głośno w mediach o kontraktach gazowych z końca lat 90 - tych...Padają oskarżenia o dopuszczeniu, w obrocie handlowym z byłym Związkiem Radzieckim, do interesów szemranych spółek o niewiadomym pochodzeniu i powiązaniach. W domyśle - o powiązaniach z byłymi służbami specjalnymi i organizacjami przestępczymi. Najgłośniej krzyczą oczywiście PiSiory... Żądają, interpelują i buk wi co jeszcze, bowiem po emisji programu nawiedzonych pseudo - śledczych dziennikarzy TVN przejrzeli na oczy...Wcześniej nic nie wiedzieli, nic nie słyszeli a przedłużać umowy musieli, bowiem nie mieli innego wyjścia. I o co ten cały rejwach? Czyżby chodziło o strategiczne ilości gazu, bez którego polska gospodarka padła by na pysk? Oczywiście, że nie...
Darcie szat made by Reytan, dotyczy dostaw spotowych, czyli ilości minimalnych w stosunku do głównego zamówienia i potrzebnych raczej do tworzenia rezerw a nie do utrzymania produkcji ciągłej. Cała sprawa ma swój początek w renegocjacji umowy dostaw gazu z Rosji, zawartej przez rząd Buzka a skorygowanej przez rząd Millera, i podpisanej przez ministra Pola. Pierwotnie umowa opiewała na dostawę 20 mld. m3 gazu z klauzulą "bierz i płać". Polska w ówczesnym okresie zużywała ok. 10 mld. m3 gazu, z czego własne wydobycie to ok. 4 mld. m3. Umowa podpisana przez rząd Jerzego Buzka tworzyła niebezpieczeństwo płacenia za ilości gazu zawarte w kontrakcie, a nie odbierane i zużywane przez Polskę. Renegocjacja kontraktu odwróciła to niebezpieczeństwo, stworzyła jednak potrzebę zakupu ilości spotowych od firm posiadających dostęp do gazu i mających udział w firmach przesyłowych.
I tak się też dzieje i w chwili obecnej w obrocie gazem czy ropą naftową. Pytanie, które inteligentny (a nie spolegliwy/usłużny) dziennikarz powinien zadać, brzmi następująco: Czy zakupy surowców od firm, za którymi mogą (aczkolwiek nie muszą)kryć się jakieś niejasne siły, a realizowane są rytmicznie i wg. ustaleń kontraktowych szkodzą w jakikolwiek sposób polskiej gospodarce, albo racji stanu? Czy przeciętnego Kowalskiego, który na kuchni gazowej smaży sobie przysłowiowe jajca, interesuje to, skąd ten gaz się bierze? Pewnikiem nie...Zainteresował by się z pewnością, gdyby wspomniany gaz mu zakręcili. Jak dotąd, jedyne problemy z przesyłem gazu do Polski zaistniały w sytuacji, gdy Rosja przykręcała kurki swoim niesolidnym odbiorcom (Białoruś, Ukraina), a Ci kradnąc Nasz gaz zmniejszali jego przepływ w rurze. Wychodzi na to, że jedyną solidną organizacją jest ruska mafia...
Zajmijcie się więc szambonurkowi żurnaliści złodziejstwem państwowo usankcjonowanym. Ruska mafia i tak sobie poradzi...

