Kosztowne cuda nad Wisłą

portret użytkownika wĘtylator

Stare, lekko zmodyfikowane powiedzonko mówi, że " kto ma ABWherowca w rodzie, tego bieda nie ubodzie"...

Za czasów rządów PiS, kierownictwo ABW nawet 5 razy do roku przyznawało sobie i pracownikom premie za...NIC! Mająca stałe braki kadrowe służba, w której budżet przyznawany był na konkretną, docelową liczbę etatów lekką ręką rozdysponowywała pomiędzy siebie pozostające w nadwyżce sumy pieniędzy. I może pies z kulawą nogą by się tym nie zainteresował, gdyby nie pozostawione w postaci decyzji ślady na papierze, których jak ognia unikała poprzednia ekipa. Chodzi mianowicie o podpisaną osobiście przez Jarosława Kaczyńskiego decyzję przyznającą ówczesnemu szefowi ABW, Bogdanowi Święczkowskiemu nagrodę w wysokości 18 tysięcy brutto z okazji "87. rocznicy Bitwy Warszawskiej". Smaczku całej sprawie dodaje fakt, że z wnioskiem o nagrodę dla Swięczkowskiego wystąpił jego podwładny, który wzmiankowane pismo do premiera wystosował 30 sierpnia, a więc 2 tygodnie po rocznicy...

Były szef ABW nie widzi tu nic nadzwyczajnego, bo nagrody w Agencji były przyznawane pięć razy w roku. Też z okazji sławnych bitew? "Nie" - zapewnia. Nagrody dzielono z okazji: 6 kwietnia, czyli w dniu święta ABW, 3 Maja, 15 sierpnia, 11 listopada i na Boże Narodzenie. Były szef ABW nie sądzi, że 18 tysięcy za "Cud nad Wisłą" to bardzo dużo pieniędzy