Medycyna notuje podobne przypadki...
Jeden chce się podrapać w amputowaną stopę, inny stara sie uciachanymi właśnie paluchami wydłubać kozę z nosa. W języku neurologii fantom to odczuwanie części ciała lub narządów wewnętrznych, usuniętych chirurgicznie lub utraconych w wypadkach. Nieistniejąca kończyna boli, swędzi, rozciąga się. Można wywołać to wrażenie, dotykając kikuta albo innych miejsc po tej samej stronie ciała, już w pierwszej dobie po operacji. Po amputacji kończyn fantomy są zjawiskiem powszechnym - powstają w ponad 80% przypadków. Często odczuciom fantomowym towarzyszy ból. Może boleć amputowana ręka czy noga, ale także wyrwany ząb, usunięte piersi, prącie, odbyt, macica.
Podobnie zachowuje się pan PrezydĘt, który niedawno utracił najważniejszy organ, a mianowicie Prezesa Rady Ministrów. Co prawda złośliwi twierdzili, że to właśnie pan PrezydĘt jest tą mniej kumatą częścią mózgowia Kaczyńskich, ale to jednak on piastuje urząd nie podlegający koalicyjnym zawirowaniom i wcześniejszemu (niż po upływie kadencji) osądowi społecznemu...Może i Jarosław kręcił Lechem, ale to jemu właśnie narodowy suweren upierdolił łeb przy samej dupie. Ale ja nie o tym...
Powróćmy do neurologicznej interpretacji zjawiska fantomu w utraconym organie...Nieistniejąca kończyna boli - ojjj, boli jak cholera! Ból psychiczny
pana PrezydĘta podsycany jest założoną mu - wbrew jego woli - niedopasowana protezą o nazwie Donaldu Tusku. Nie dość, że proteza owa
tylko z pozoru ma podobny kształt do utraconej kończyny, to jeszcze na dokładkę wykonuje samodzielne ruchy, całkowicie nieskoordynowane z resztą prezydĘckiego ciała...Nieistniejąca kończyna swędzi potwornie, a szczególnie wszystkie jej paluchy. Palec wskazujący, ten od spraw zagranicznych, jest szczególnie upierdliwy. Nie ma dnia żeby nie wykręcił właścicielowi jakiegoś figla. A to niespodziewanie pogmyra w jankeskim hamburgerze domagając się więcej ketchupu i musztardy, a to bez konsultacji ładuje się do ukraińskiego barszczu...Pozostałe paluchy też uprzykrzają życie panu PrezydĘtowi, jak tylko potrafią...Te od służb podobno umazały się w gównie, a ten od armii złośliwie nie wystukał na klawiaturce komórki panaPrezydĘckiego numeru...Jak widać, życie po amputacji nie jest usłane różami. Piszę o przykładowej kończynie jaką z zasady jest ręka. Tyle tylko, że w prezydenckim przypadku sprawa jest o wiele bardziej złożona, bowiem utrata ręki zawsze może zostać skompensowana, natomiast utrata części mózgu po zabiegu lobotomii już nie...

