Poniżej znajdują się artykuły z poprzedniej strony
Pełne archiwum tutaj:
"PRZEJDŹ DO ARCHIWUM"
"Bucowatość tytanów...
Oglądam kolejne podebatowe wystąpienia telewizyjne Kwaśniewskiego. Wiecznie uśmiechnięty Aleksander gładko składa zdania odpowiadając na pytania dziennikarzy.
Widac, że jest z siebie bardzo zadowolony - służy mu rola mentora lewicy... Do napisania tego komentarza skłoniła mnie jego dzisiejsza rozmowa w tvn24 z redaktor Kolendą - Zaleską. Na pytania dziennikarki dotyczące zapowiadanych debat z Tuskiem i ponownej z Kaczyńskim, odpowiadał ze swadą i wielce dowcipnie. Można by było bić brawo i aprobująco potakiwać, gdyby nie pewne ale...I nie chodzi mi o komentarze byłego prezydeta odnoszące się do zakłamania i dwulicowości politycznej formacji Kaczyńskiego.Nie wnoszę też votum separatum do poruszanych kwestii jaskrawego rozdźwięku pomiędzy deklaracjami Kaczyńskiego, który w 2005 roku jak od diabła odżegnywał się od koalicji z Lepperem, czy kompletnym odejściu w rzeczywistych działaniach od obietnic składanych społeczeństwu w kampanii wyborczej. W tych sprawach jestem tego samego zdania, co Aleksander Kwaśniewski...
W swoim zadufaniu i samozadowoleniu były prezydent dziwnie przemilcza fakt, że sam stał się przyczyną odejścia w przedwyborczej gorączce od merytorycznego przedstawiania programów na rzecz politykierskich pyskówek. Gdyby nie kolejne "wyskoki" boskiego Aleksandra, a to nieprzemyślany wywiad dla niemieckiego dodatku do Vanity Fair, a to uczestnictwo w ukraińskim wykładzie w stanie "wskazującym na spożycie" czy ostatnio przyjęcie posady w konsorcjum lobbystycznym, publiczna debata okrojona zostałaby z takich "smaczków". O ileż łatwiej bezpłciowemu Olejniczakowi czy staremu wyjadaczowi Borowskiemu byłoby ogłaszać nowe projekty w sferze gospodarki, opieki zdrowotnej lub pomocy socjalnej. Zamiast wypowiadać do mikrofonu kultowe prawie że zdanie - "mordo Ty nasza", mające wspomóc słabe golenie Kwaśniewskiego, mógłby mówić np. o wyczerpaniu się mandatu dla naszej obecności w Iraku. Zamiast udowadniać, co Kwaśniewski miał na myśli kiedy mówił to co mówił, można by było podyskutować o racjonalności usytuowania na naszym terytorium tarczy antyrakietowej i konsekwencjach z tego płynących.
Takich "można by" jest o wiele więcej... Zamiast tego mamy bezustanny strach liderów LiDu płynący z niepewności, co jeszcze za numer wykręci im Olo w tych ostatnich dniach przed wyborami.
Wielu z nas popiera lewicę w marszu (po cholernie wyboistej drodze) na polityczne salony. Powinnismy więc zwrócić się z gorącym apelem do Aleksandra Kwaśniewskiego, aby po męsku, w kolejnym telewizyjnym spektaklu przeprosił cały lewicowy elektorat, ba - całe społeczeństwo za swoje wyskoki. Gwarantuję, że przyciągnęłoby to wielu jeszcze niezdecydowanych na kogo oddać swój głos oraz tych, którzy mając liberalno - socjalne poglądy chcą głosować na PO. Polacy uwielbiają nawróconych grzeszników, a już szczególnie kiedy takie akty ekspiacji odbywają się w świetle kamer!
wĘtylator
"Odgrzewane kotlety, przemokłe kapiszony..."
Jakoś tak w połowie września buchnęła plotka o rychłej likwidacji "Trybuny". Oszołomy z prawoskretnych tabloidów zacierały łapska i znacząco puszczały oko do swoich czytelników.
"Kwaśniewski z Olejniczakiem zamykają Trybunę" - wieścili w swoich artykułach. Jak zwykle okazało sie, że ich zapowiedzi są gówno warte, ale przy tej okazji wypłynęła na wierzch fala jadu i nienawiści do mającego rzeczywiste problemy finansowe tytułu. Zastanawiające były komentarze, w których większość społeczeństwa wyrażała ponoć swoją radość. Dziwne to, bowiem ani razu podczas bytności w kiosku "Ruchu" nie słyszałem słów takową radość werbalizujących, a pozyskanie świeżego numeru "Trybuny" w godzinach popołudniowych jak co dzień graniczyło niemal z cudem.Prawoskrętne media określają czytelników tego dziennika jako nostalgików PRL, miłośników SB, zwolenników Jaruzelskiego i stanu wojennego. Osobiście za PRLem nie tęsknię, od SB dostałem w dupę...Co do uczuć do generała Jaruzelskiego to są one mieszane. Z jednej strony ogromny szacunek za męską decyzję o stanie wojennym, zażegnującym wybuch wojny domowej a z drugiej pamięć o ofiarach śmiertelnych. Nie mieszczę się więc w kryteriach ustawianych przez "Dziennik" czy "Fakt" a "Trybunę" czytam, tak jak dziesiątki moich znajomych o podobnym nastawieniu do przeszłości. Skąd więc biorą się takie komentarze i jaki jest ich cel? Odpowiedź wydaje się prosta - "Trybuna" pozostała na polskim rynku prasowym, jedyną lewicową gazetą codzienną. Ma ona swój potencjał czytelniczy i nadal pozostaje medium opiniotwórczym dla sporej liczby Polaków. Wielu środowiskom jest to solą w oku i z radością przyjęłyby one informację o jej zgonie. Ba, znając ich zakłamanie gotów jestem przyjąć, że złożyłyby się na wypasiony wieniec a nad grobem utyskiwałyby na nieporadność lewicy podczas reanimacji nieboszczki..."Dzienniki", "Rzepy" czy "Wyborcze" łakomym okiem patrzą na to grono potencjalnie przyszłych czytelników.
Miejmy jednak nadzieję, że tak jak mocno trzyma się "Nie", gazeta naszego mentora Jerzego Urbana, tak samo mocno trzymać się będzie "Trybuna". wĘtylator
"Ponury Żniwiarz"
Mój cudowny wiersz napisany do "Trybuny Ludzi"
"Oda do Ponurego Żniwiarza"
Ponury Żniwiarz posępnie rusza na rzeź
Czy wraz z nim smętny nadejdzie kres?
Posieje strach,smutek w końcu i śmierć
Jak rwąca rzeka wściekle popłynie krew
Ponury Żniwiarz taszczy straszliwą wieść
Masz nadzieje, czy schronić się chcesz?
Nie ma litości,to zrozum w swej trwodze
To przykry koniec pojmować zaczynasz?
Zdechniesz niebawem nadchodzi Żniwiarz..

Kiełbol
"Moje archiwum"
Machnąłem ten tekst jakiś czas temu, nie został nigdzie opublikowany, Nie dziwie się bo nie jest to zbyt dobrze napisane. Ale jak się bawić to bawić :)
Jakiś czas temu miałem tą (nie) przyjemność śledzić pewien „program” w reżimowej jedynce. Była to propaganda stworzona w celu pogrążenia Kaczmarka i Leppera. Program w konwencji rekonstrukcji zdarzeń dotyczących tzw. afery gruntowej w ministerstwie rolnictwa.
Statystyczny widz obrzucony został stekiem ciężkich bzdur i insynuacji, uzyskał jasny obraz tego, że tylko Lepper i Kaczmarek są winni, przez nich nie udała się ta wspaniała prowokacja CBA (ciekawe było szczególnie to, że Kaczmarek wiedział o akcji wcześniej od… Kamińskiego). Był to program stworzony na zamówienie polityczne PiS, nie ma najmniejszej wątpliwości, że zrobiony za pieniądze podatników.
TVP wróciła do niechlubnej tradycji szczerzenia okrutnej propagandy, PKF w wydaniu 4 RP-owskim, przeszli tym razem samych siebie. W normalnym kraju prezes TV wyleciałby na zbity pysk, nie tylko on zresztą a sprawę zbadałaby jakaś komisja… no ale to w normalnym kraju tylko.
Rzadko oglądałem reżimową ale od tej pory nie będę nawet spoglądał w stronę plugawego organu Kaczyńskich, kiedy będę chciał pooglądać coś prymitywnie żenującego to zrobię sobie stomie i będę wpatrywał się we własne gówno. Na to samo wyjdzie.Kiełbol
"Nudzisz się? Skrobnij słów kilka..."
Migawki obrazów, urywki zdań, wpadające w ucho powiedzonka...
" Mordo Ty moja...", "...piszę do Pana, Panie Prezydencie...", "...aby walczyć z obłudą"...
Festiwal agresji, pomówień i niespełnialnych obietnic. Niby nic nowego - ot, normalna kiełbasa wyborcza serwowana jak zwykle przy kolejnych zawirowaniach parlamentarnych "ciemnemu ludowi", który i tak to kupi...Kupi, bo nie ma innego wyjścia. Obecna kampania przedwyborcza jako żywo przypomina mi te nieodległe czasy (ach, łza się w oku kręci), kiedy niecierpliwie przestępujacy z nogi na nogę tłum w kolejce do mięsnego czekał "aż rzucą towar". I generalnie ludziom było wszystko jedno co przywiozą, byle było co kupić, zapakować do siatki a w porze posiłku tryumfalnie wyłożyć na talerze zgłodniałej familii. Czasy mamy teraz inne - w sklepach półki uginaja się od wszelakich dóbr i pomyśleć by można, że podobnie powinno być w polityce. Tu szynka POwska, tam PiSdzielczy baleron czy LiDowska polędwica. Dla smakoszy Samoobronna kaszanka, PSLowski salceson, LPRowska parzona i Partia Kobiet w bombonierce. Wybór niby jak w sklepie a jednak rzeczywistość skrzeczy...Szynka, baleron i polędwica jednakowo wodniste i śmierdzące, zmiany na metce informującej o przydatności do spożycia wielokrotnie poprawiane. Kaszankę, salceson i parzoną nawet muchy omijają dalekim łukiem i bardziej interesują się psimi kupami. O zawartości bombonierki nikt nic nie wie, bowiem producent poza enigmatyczną nazwą nie raczył podac składu ani gramatury...
Można by postawić pytanie, czy w takiej sytuacji ktoś to badziewie kupi? Spokojna twoja rozczochrana! Kupi! Moze nie będzie ogromnych kolejek do sklepu, bowiem spora grupa klientów wyjechała na zakupy za granicę, ale większość towarów zniknie jadnak z półek. Jeść wszak trzeba... wĘtylator
"Od człowieka STAMTĄD....."
Se tu testa robiem.
Jak zwykle wszystko na jakimś dzikim języku.
Trzeba będzie znów chandryczyć się z tzw/ Redaktoren Naczelnym, coby zrobił to po polskiemu.
A tera spróbuję fotę fkleić.... Stanisław Kozłowski

Stanisław Kozłowski
"Nieśmiałe zabawy wĘtylatora w netowego dziennikarza"
Nu bratcy - pogadi!!!!!
Po wejściu do tej rubryki,miej szanowny odwiedzający swiadomość,że to nieudolne próby z nowoczesną technologią dla piszącego te słowa...Wchodzisz czytelniku na własne ryzyko i odpowiedzialność - wszelkie szkody moralne powstałe z tego powodu będą Ci naprawione dopiero pośmiertnie!
Z przerażeniem stwierdzam, że to jednak sztuka dalece trudniejsza niż przedkomputerowe walenie w klawisze poczciwej maszyny do pisania. Miej mnie dziennikarski Boże w swojej łaskawej opiece i nie opuszczaj w stresie i euforii!
Miało być cicho i dyskretnie, a już odzywają się głosy znających się na rzemiośle, że hałasujemy jak stado słoni w składzie z porcelaną. Może to ciężki kaszel związany z trudnym okresem dzieciństwa medialnego? Może...Nie chcę dopuścić do siebie myśli, że jeszcze nie wyleźlismy z pieluch a już mamy jakiegoś ADIDASa czy inne paskudztwo przywleczone z łam forów internetowych. Dobrze, że na pokładzie jest z nami lekarz - człek to zaprawiony w bojach z zarazą, w niejednej politycznej poradni skórno - wenerologicznej bywszy...Jakby co, to zaszczepi albo z lekarskiego buta wypłaci w stwardniałe siedzenia. "Grunt to prund" - jak mawiali małorolni podczas świetlanych czasów elektryfikacji. Tak więc i my nie powinniśmy się tak łatwo poddawać! Twardo określmy nasz kierunek - " rękę podniesioną na gazetę odrąbiemy!" Zawsze będzie coś na grilla podczas redakcyjnych narad i zakulisowym dawaniu sobie po ryju...
Chciałem sobie potestowac nowe narzędzie pisarskie ( zachowując sie przy tym jak małpa bawiaca się brzytwą ) a nabieram coraz wiekszego przekonania, że wychodzi mi wstępniak spod klawiszy... Raz kozie śmierć - brnijmy dalej. Czego możemy się spodziewać po tym nowym tworze? Piszę możemy, gdyż takie pytanie zadaje sobie pewnikiem większość potencjalnych "redachtorów". Jak potraktować tę nową dla nas formę komunikowania się z bracią internetową? Najprawdopodobniej przez dłuższy czas nie wyzwolimy się z okowów forumowych doświadczeń - wklepywanych na gorąco odczuć i skojarzeń, luźno tylko związanych z postawionym w tytule artykułu zagadnieniem. To nieuniknione po x - letniej gonitwie myśli, natłoku tematów z którymi zetknęliśmy się na forach internetowych. Z czasem, jeżeli zapał nas nie opuści, wyrośniemy z tego. Jeśli to jednak - czego ani sobie ani innym nie życzę - nie nastąpi, podzielimy los innych podobnych tworów i popadniemy w niebyt.
Czego możemy sobie życzyć na początku drogi? Chyba głównie pokory i jak najwięcej samozaparcia. Tak więc kosy na sztorc towarzyszki i towarzysze! autor nieznany
"No to do roboty kochani i miłego pisania życzę..."
samokrytyka
"Krwawy arbuz w akcji."
Ruszamy wkrótce...
autor nieznany
Wchodzicie tu na własną odpowiedzialność i wszelkie uszczerbki na ciele i rozumie są waszym udziałem...
A teraz kilka słów o nas...
Jesteśmy grupą ludzi, którzy poznali się na forum tygodnika ''NIE''. Toczyliśmy ze sobą wiele dyskusji, spieraliśmy się, wymienialiśmy poglądy, wspólnie żartowaliśmy i wkurwialiśmy się na siebie. Z biegiem czasu zaczęliśmy dostrzegać podobieństwa między nami. Podobne poglądy, przemyślenia, podobna wizja postrzegania świata. No i specyficzne poczucie humoru, które chyba najbardziej zbliżyło nas do siebie. Nawiązały się pierwsze przyjaźnie, romanse...
Któregoś dnia pod wpływem tajemniczego impulsu wpadłem na pomysł utworzenia własnej gazety lub portalu internetowego. Miejsca gdzie moglibyśmy nieskrępowanie przedstawiać swoje poglądy, kreować opinie, poruszać niewygodne tematy. Rozmawiać z ciekawymi ludźmi. Pomysł bardzo się spodobał i podjęliśmy początkowe, niemrawe działania. Szło ciężko. Wiatr wiał w oczy, niektórym brakowało czasu albo chęci. Gdy wydawało się już, że nici wyjdą z naszych planów nastąpił nieoczekiwany przełom i wypadki potoczyły się błyskawicznie. I oto stała się jasność – nastaliśmy my: Oko-Nie!
Jedni nazwą nas bolszewikami lub komuchami, dla innych będziemy wrogami kościoła, czynnymi szatanami. Jeszcze inni z chęcią pozbawiliby nas wszelakich praw, a już szczytem ich marzeń jest abyśmy spłonęli na stosie....
A kim my jesteśmy? Grupą inteligentnych, skromnych i odważnych ludzi, którzy chcą na swój sposób walczyć z ogarniającą nas niesprawiedliwością, głupotą, ślepotą, debilizmem, hipokryzją, katooszołomstwem i bezmyślnością życia codziennego.
Chcemy mówić głośno o tym co nas „boli”, wkurwia i co nam się nie podoba. Będziemy to robić i nic nas nie powstrzyma. W naszej pracy będziemy rzetelni, obiektywni, rozważni. I na pewno nie zawsze poważni.
Za darmo nikt od nas nie oberwie. Nie będziemy się także nikomu podlizywać, jednak nie sposób nie wspomnieć o tym, co zainspirowało nas do stworzenia tego portalu... To żadna tajemnica - ową inspiracją jest Tygodnik ''NIE'' wraz z jego wszystkimi dziennikarzami, a przede wszystkim Pan Jerzy Urban, który przez 74 lata życia, kładzie lachę na wszystkich i jest ''infant terrible'' polskiego dziennikarstwa. Wali prosto z mostu, jest szczery i nie boi się powiedzieć co myśli... to dla wielu z nas wzór...bla bla bla...
Miłego czytania i pisania Oko-Nie...
CARPE DIEM!
"Zapłodnić Wojtyłe in vitro..."
"Chuje na kaczych łapach"
"Donaldu Tusku igra z ogniem"
Atlas grzybów trujących - Rydzyk jadowity"
"Podsumowanie sondy"
"Generalissimus Polko"
