
- Co z tobą Lechu? - pada często z mojej strony w kierunku sąsiada, który chwiejnym krokiem, wsparty o rower podąża w kierunku domu. Moje pytanie nie ma związku z troską o owego osobnika choć nie mogę powiedzieć, że go nie lubię. Sympatyczny jest raczej. Chodzi mi naturalnie o ironię i szyderstwo gdyż taki właśnie z natury jestem. Lecz nie o tym rzecz jasna rozprawiał będę, bo co Was obchodzi mój sąsiad Lechu?
Co z Tobą Lechu? O przepraszam, zagalopowałem się... Co z Panem, Panie prezydencie?
W tym pytaniu nie ma już miejsca na ironię i szyderstwo. Zadaje je z czystej troski, obywatelskiej troski o stan zdrowia Pana prezydenta Najjaśniejszej Rzeczpospolitej Polskiej! Bo przecież jako prawdziwemu Polakowi i patriocie bardzo zależy mi na tym, by głowa państwa była zdrowa. Zdrowa na ciele i umyślę… Martwię się więc obserwując kolejne wystąpienia i działania Pana prezydenta. Martwi mnie wygląd, sposób mówienia, tok rozumowania naszego męża stanu. Zastanawia mnie, co takiego sprawia, że prezydent zamiast komunikować się za pomocą ludzkiej mowy gulga lub niezrozumiale bełkocze? Co lub kto sprawia, że Lech Kaczyński jest przestraszony, stremowany? Czy często nawracającą sraczkę powoduje jakaś poważniejsza choroba? A może po prostu jest źle karmiony? W takim razie kucharz trzeba zmienić, i dietę. Czy jego słabostki intelektualne, objawiające się dąsami, naburmuszeniem, irracjonalnymi zachowaniami są tworem przypadku czy może toczącej prezydencki umysł choroby psychicznej? Same pytania…
Z estetycznego punktu widzenia, Lech Aleksander wygląda właśnie na pacjenta szpitala psychiatrycznego na przepustce niż na przywódcę sporego europejskiego kraju. Taka jest niestety prawda. Marny to widok oj marny. Na pewno też nie wygląda na okaz zdrowia, wręcz przeciwnie. Przed kamerami sprawia wrażenie jak gdyby jego głowę zaprzątała jedna myśl – znowu chce mi się kupę, czy zdążę do toalety?
Jeśli chodzi o zachowanie i sferę emocjonalną to i tu dobrze nie jest. Prezydent zachowuje się jak niedojrzały chłopiec, którym kierują emocję, jakieś fobie. Sympatię i antypatię stoją przed rozumem i zdrowym rozsądkiem. O takcie i kurtuazji nawet nie wspomnę. Swoją postawą wzbudza śmieszność i często politowanie. A przecież jest to zadanie marnych kabareciarzy, takich jak Pietrzak na przykład…
Zastanawiające jest to, że tylko poseł Palikot i teraz też ja, publicznie podnosimy tą kwestię. Przecież to, ze z prezydentem dzieje się coś złego widzą wszyscy! Nie uwierzę, że tak nie jest. Doskonale pamiętam jak po wpadkach Pana Kwaśniewskiego posypały się na niego zewsząd gromy. Politycy PiSu pluli najgłośniej. Wtedy nie było problemów z osądem – Kwaśniewski to alkoholik, wstyd, hańba i chuj. Kiedy patrzę na występującego gdziekolwiek Kaczyńskiego odnoszę wrażenie, że on za każdym razem jest pijany! Nachlany albo naszprycowany ostro lekami. Może na uspokojenie? Dlaczego po byłym komuchu można jechać jak po zwykłym pijaku a „mąż stanu”, wybraniec narodu, pochodzący z opcji prawicowej ma być nietykalny? Gdy Palikot uszczypliwie aczkolwiek w miarę grzecznie pytał o przyczyny – delikatnie mówiąc – nawracających niedyspozycji Kaczyńskiego został natychmiast zbesztany. Zaczęto krzyczeć, że jak to można podważać autorytet miłościwie nam panującego? Jakoś niewielu przejmowało się gdy szargane było dobre imię Aleksandra Kwaśniewskiego. Nikomu nie przeszkadzało, ze osobie z dożywotnim tytułem prezydenta nie okazuje się choć krzty szacunku. Dlaczego Lech Aleksander ma być świętą krową?
Rację ma Palikot domagając się podania do publicznej informacji, faktycznego stanu zdrowia prezydenta. Tak jest w wielu krajach. No ale nie sądzę, żeby u nas to przeszło. Z Kaczyńskim jest coś nie tak i będzie to skrzętnie ukrywane przed opinią. Gdyby było wszystko jak należy to przecież nie byłoby sprawy. Obywatele zobaczyliby raport o boskim wręcz stanie zdrowia Kaczora…A może by tak przedstawić fałszywe świadectwo? Dla świętego spokoju? Nie takie rzeczy już robili…


Odpowiedzi
Lech Ali ma sie dobrze.
Aby godniej przeżywać misterium nabożeństw zamówił ponoć do kaplicy przy Krakowskim Przedmieściu pięćdziesiąt pozłacanych krzeseł.
Radzę mu, co by zamknął się w tejże kaplicy i do końca kadencji juz z niej nie wychodził.
Amen.
Th+
*die Welt zählt laut bis zehn*
Dodaj nową odpowiedź