Ostatnim razem pokusiłem się o coś, na kształt podsumowania 100 dni rządu Tuska. Czas zająć się działaniami, czynionymi w tym czasie przez opozycję. Choć słowo „działaniami” powinno być raczej właśnie w cudzysłowie…
PiS
Zaczęli spokojnie. Obłudnie twierdząc, że dadzą czas rządowi na rozkręcenie się. Zapowiadali, że chcą być i będą opozycją konstruktywną. Oczywiście to PiS , więc o dotrzymaniu słowa mowy być nie mogło. Jaka będzie rzeczywistość pokazały pierwsze posiedzenia sejmu. Fochy i awantury na siłę. Byleby tylko zabłysnąć we fleszach informacyjnych. Później były stękania, jęki i płacze, że oni jako opozycja są tępieni. Knebluje się im usta, są prześladowani i tym podobne brednie. Wszystko w kontekście czynności, podejmowanych przez rząd, a zmierzających do wyjaśnienia rozmaitych nieprawidłowości, czynionych przez Kaczystów w poprzedniej kadencji. Zarzucano rządowi niekompetencję, nieróbstwo a nawet było coś o zdradzie interesów narodowych przez Tuska. Cała masa obelg, inwektyw, nieprzemyślanych i bezpodstawnych oskarżeń. Nagminne zwoływanie konferencji prasowych na, których po 60 sekundach traciło się wątek. A po, których miało się w głowie pustkę i jedyne nasuwające się pytanie – o co chodziło? Przez cały okres królowały odgórnie nakazywane „słowa klucze”. I tak mięliśmy sporo „tematów zastępczych”, „cudów”, „zdrady interesów” itd… Ostatnio toczy się „wojna o media”. PiS zarzuca rządowi chęć zawłaszczenia mediów publicznych, chęć przejęcia nad nimi kontroli. Kto jak kto ale oni nie powinni tego mówić. W ich ustach nie brzmi to właściwie, powinni zamilczeć…
Podsumowując, Prawo i Sprawiedliwość było jako opozycja zdecydowanie widoczne. Przeszkadzali rządowi jak mogli. Wytykali im błędy, no w zasadzie to sądzili, że cały rząd jest jednym wielki błędem. Krzyczeli, pluli miotali się. A więc czynili to co winna czynić rasowa opozycja. Czy było te efektowne? Kwestią gustu to pozostaje. Dla mnie było to żałosne, puste i generalnie niesmaczne. Kontynuacja zeszmacenia polskiej sceny politycznej. Posłowie PiS sprawiają wrażenie bezmyślnych automatów, klepiących zaprogramowane im formułki.
Na pewno 100 dni ich obstrukcyjnej działalności, w żadnej mierze nie było konstruktywne. Z efektywnością też nie miało nic wspólnego. Notowania PiSu nie poszły w górę, nie zdołali powiększyć swojego poparcia. Za to poparcie dla PO wzrosło o parę ładnych procent. I niech to będzie puentą.
LiD
Jakże gładcy i szykowni w porównaniu z buraczaną watahą z PiSu. Inteligentni, oczytani, opanowani. Lewica i Demokraci to opozycja jak najbardziej konstruktywna. Przedstawiają konkretne pomysły i projekty. Wiedzą czego chcą. Nie boją się wytykać klechom, że ci są zbyt pazerni. Nie organizowali zbyt wielu konferencji, jeśli już byli w mediach to prezentowali się z reguły bardzo dobrze. Widać, że LiD ma jakiś plan i pomysły na jego realizację… czytając powyższe można odnieść wrażenie, że gładki Wojtuś wraz z ekipą to samo dobro, wspaniała alternatywa dla prawicy. Tylko patrzeć jak społeczeństwo obdarzy ich zaufaniem, i Polska stanie się krajem mlekiem i miodem płynącym. No ale tak to tylko w „Erze”. Albo jeszcze w snach, co bardziej rozmarzonych posłów tej formacji. Społeczeństwo jakoś tego wszystkiego nie dostrzega. Lewica jest na politycznym marginesie, marne poparcie spadło jeszcze niżej. Więc, albo ja sobie coś uroiłem opisując działalność opozycyjną (jak to pięknie brzmi), albo poziom świadomości społeczeństwa jest tak niski, że nie warto nawet o tym mówić. Myślę, że prawda tkwi gdzieś po środku. LiD nie potrafi dostosować się do poziomu teraźniejszej polityki, metod przedstawiania jej w mediach. Najwidoczniej jest teraz tak, że ludzie wolą rynsztokowy sposób politykowania. Wykreowany przez takich tuzów jak Kaczyński, Lepper czy Giertych.
Bez przysłowiowych „jaj” lewica daleko nie zajedzie. Prezentowana przez nich łagodność bardziej pasuje do seminarium duchownego. Już większą drapieżność przejawiają moherowe berety.. No ale nie ma się co dziwić skoro jedyną osobą, która owe „jaja” posiada jest Pani Senyszyn…
Podsumowując LiD nie jest ani efektowny ani efektywny. Konstruktywny jest trochę, na pewno bardziej od PiSu. To akurat wielkim wyczynem nie jest. Jednak konstruktywnej opozycji nikt nie „kupuje” w tych czasach. Więc mogą sobie to wsadzić w dupę.
Prezydent
Prezydent nie powinien być ani w opozycji, ani nadmiernie sprzyjać powiązanej z nim formacji. Jednak tu jest Polska, my mamy inaczej i ten wspaniały mąż stanu jest w opozycji. A ta jego „opozycja” to kompromitacja na całej linii. Od obrażania się przez gulgo – bełkot do stroszenia kaczych piórek. Po przez swojego człowieka, który miał poprawiać prezydencki – jakże marny – wizerunek Kaczyński zbrzydł mi jeszcze bardziej. Kamiński miał sprawić, że społeczeństwo pokocha prezia. Jedyne co może sprawić ten wyjątkowo brzydki człowiek to odruch wymiotny i politowanie. Dla obu panów zresztą. Podsumowując Kaczyński jest tak małym człowiekiem (w obu tego słowa znaczeniach), że nie warto pisać nic więcej. Mam nadzieje, że inne kraje współczują nam z jego powodu, chociaż tyle…


Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź