Plaga z powodu zarazy

portret użytkownika Kiełbol


Rozpanoszyła się czarna zaraza. Cuchnące bagno o purpurowym odcieniu, rozlało się na Polskę. Zadziałała zasada w myśl powiedzenia – dać im palec, a będą chcieli całą rękę. Rozpieszczeni przez bandę Jarka Żałosnego wyzbyli się resztek zahamowań. Stają się coraz bardziej pazerni, zachłanni i bezczelni. Żądają, nakazują, grożą, zabraniają. Ciągle im mało. Chcą ziemi, nieruchomości. Pieniędzy na ich uczelnie i budowę nowych miejsc kultu. Gusła mają być szerzone w państwowych i prywatnych szkołach. Dziatwa ma się uczyć od najmłodszych lat i nawet zdawać „to” na maturze. Chcą stanowić prawo, żadnego in vitro czy aborcji. Jednocześnie chcą być ponad tym prawem. Pragną nieskrępowanie kraść, gwałcić, niszczyć. Reasumując chcą brać pełnymi garściami a nie dawać nic… to w ich stylu przecież.

Marzą także o władzy. Tej absolutnej niemal. Tej którą posiadali setki lat temu. I oto na horyzoncie pojawia się Tadeusz Zachłanny, Herbu Rydz. Rozczarowany zbyt małym radykalizmem kartofli, pragnie wziąć sprawy w swoje ręce. Szykuje swą armię na wojnę. A plan ma nie byle jaki. Poprzez swe plugawe organy medialne rozproszy truciznę, którą omami do reszty stado baranów i tak mu już podległe. Ruszą raźnie do urn, owe bezwolne owieczki przy najbliższej okazji. Oddadzą głos na Zakon Świętych wystawiony przez Pana – nie mylić z Panem Bogiem broń Boże. I oto na Wiejskiej zasiądzie zastęp prawdziwych wieśniaków. Zapewne Pan – dla niepoznaki sterując z tylnego tronu – na czele jego postawi Antka Szalonego i dopiero się zacznie. Nastanie V RP pewnikiem imieniem największego z Polaków – czyli Jana Pawła Wątłego – nazwana. W imię Boga i pod Jego sztandarami złupią i splugawią kraj. Ciemiężyć będą lud i za pysk trzymać żelaznym prawem. Powstanie katolicka wersja Iranu. W sercu Europy. Biada Wam o czerwono krwiści, niedobitki komuszę i zbyt nadgorliwi liberałowie. Rozżarzą się stosy a w powietrzu będzie roznosił się czarny dym i złowrogi odór palonych wrogów…

Niestety to nieuniknione. Transformersi będący obecnie przy sterze boją się czarnych władców. Sparaliżowani są wizją tryskającej z kropidła święconej wody, wyżerającej niczym kwas ich grzeszne ciała. A owce marzą o pasterzu noszącym herb rydza na tarczy, oczekują go niczym nowego proroka… Sfora gładkiego Wojtka dawno połamała sobie zęby na czarnych, brudnych pancerzach i miast gryźć jedynie zabawnie kąsa… nie ma wiec nadziei… Chyba, że w porę dołączymy do moherowych zastępów, jest jeszcze czas. Wstąpmy a winy zostaną nam wybaczone…