UOKiK – Umysłowo Ociężali Koledzy i Koleżanki

portret użytkownika Rżewski

Instytucja powołana do ochrony konsumentów przed nieuczciwymi praktykami przedsiębiorców chroni tych ostatnich lejąc ciepłym moczem na pokrzywdzonych.

(Dane sprawy ,korespondencje, pisma są w posiadaniu autora artykułu. Bohater sprawy prosił o anonimowość).
    Obywatel nazwijmy go X delikatnie mówiąc nie był zadowolony z usług dostawcy usług hostingowych. Strona która działała na tzw. bezpłatnym serwerze (w opinii wielu nigdy nie jest to dobrym wyjściem) bez zarzutu – ni cholery nie chciała ruszyć na boo.pl. Początkowo skusiła go wygoda. Płatność przez sms (tylko 10 zł za kwartał), niemal natychmiastowa aktywacja, na miesiąc – dwa do testowania będzie się nadawa potem się przeniesie na właściwy serwer – pomyślał i zadowolony zabrał się do dzieła. Zaznaczmy dla jasności, ze strona nie miała być komercyjna nie miała nic wspólnego z działalnością gospodarczą bo nasz główny aktor opowieści jej nie prowadzi, ani z zarabianiem pieniędzy.

Zgłosił rzecz do administratora „boo.pl” wyłuszczył grzecznie sprawę i niebawem otrzymał odpowiedź utrzymaną w dość obcesowym tonie, że zapewne jego gówniany skrypt do niczego się nie nadaje, po czym pan administrator odesłał go na forum „boo” by tam szukał pomocy .
-Rynsztok to mało powiedziane – mówi – po tym co tam przeczytałem. Panowie administratorzy robią łaskę, ze sprzedają tanią usługę i reszta powinna się cieszyć – mówi dalej. Najgorsze jednak było to, że jak bardzo łatwo można wywnioskować z wpisów na tymże forum, wręcz bezczelnie i chamsko są naciągani bardzo młodzi ludzie, śmiem twierdzić, że nawet nieletni- stwierdza bohater naszej opowieści.
    Zostawił tylko wpis aby wszyscy tego dostawcę omijali szerokim łukiem i dał sobie spokój.
    Coś go jednak tknęło i zaczął w myślach kombinować. Bo przecież czort z tymi groszami, które wydał, ale zasady są zasadami – myślał jako człowiek nieco starszej daty i nieco inaczej wychowany. Termin, kiedy może ustawowo zrezygnować z usługi jeszcze nie minął, a korzyść wyniknie dla innych.
Natychmiast skrobnął do administratorów pismo, że z usługi rezygnuje i prosi o zwrot pieniędzy. Jako człowiek inteligentny podparł swoje racje stosownymi paragrafami, jak zwykle nie chcąc robić nic na odpierdol.
    W odpowiedzi grzecznie mu odpowiedziano, żeby się gonił, niech im dupy nie zawraca, a zresztą płatność była przez SMS, operatorem mikropłatności jest firma z zewnątrz i nawet jakby chcieli to nie mają jak opłat zwrócić. Mało tego w międzyczasie zaczęły się pogróżki i straszenie sądem.
Tego było za wiele jak wynika z informacji na stronie boo.pl ich właścicielem jest Infomex z Żywca, zatem postanowił się gdzieś poskarżyć.
    Nie chcąc od razu zawracać dupy urzędnikom z Warszawy wybrał więc Delegaturę UOKiK w Katowicach – gdyż ta była właściwa miejscowo dla rozpatrywanej sprawy.
    W tym miejscu należy zaznaczyć, że zarówno boo.pl jak i ich właściciel Infomex funkcjonują w internecie na dwóch rożnych stronach.
    Wracając do sprawy – przyznać należy, że nasz główny aktor opowieści dobrze przygotował skargę do katowickiej Delegatury UOKiK. Załączył korespondencję, znowu wskazał odpowiednie paragrafy, co więcej przytoczył odpowiednie klauzule praktyk niedozwolonych, które w tym przypadku miały miejsce.
    Odpowiedź oczywiście otrzymał i wynikały z niej rzeczy następujące:
    Działania urzędników UOKiK ograniczyły się do wejścia na stronę Infomexu i po tej wielce wytężonej fizycznie i umysłowo czynności stwierdzenie, że Infomex świadczy wyłącznie usługi przedsiębiorcom. Zatem on , jako, że jest podejrzewany przez urzędasów o bycie prywaciarzem powinien dać wysokiemu urzędowi spokój, nie zawracać dupy, tylko nająć sobie adwokata i iść ze swoją sprawą do sądu.
    Kolejne pismo do urzędu tym razem wyjaśniające, że żadnym przedsiębiorcą nie jest, że wie jakie są w takim wypadku procedury, że jego działalność nic nie miała wspólnego z zarobkowaniem. Wskazał w piśmie również, że taki urząd jak UOKiK mógłby się nieco bardziej postarać z tą całą swoją kontrolą, że w sumie co ich nawet obchodzi kim jest zgłaszający - klauzule niedozwolone są klauzulami, że w takim wypadku należałoby jednak wnikliwszą kontrolę przeprowadzić – zwłaszcza, ze udowodnił, iż niekorzystne działania są prowadzone wobec szerszej liczby osób. Wreszcie bardzo ważna kwestia skoro urzędnicy kontrolę ograniczyli do odwiedzin strony internetowej firmy to mogli odwiedzić "www.boo.pl". Tam to właśnie a nie na stronach Infomexu znajdowały się w owym czasie regulaminy wraz z niedozwolonymi postanowieniami ( przypomnijmy, żadna umowa jako taka nie jest podpisywana, klient jeśli chce to czyta regulamin tam figurujący opłaca usługę z góry przez SMS i koniec procedur). Na to wszystko pokrzywdzony zwrócił urzędnikom uwagę.
    Kolejna ostatnia już odpowiedź UOKiK w Katowicach to klasyczny przejaw formy nad treścią.
    Na 701 wyrazów w całym dokumencie w 81 odniesiono się do sprawy zainteresowanego. Reszta to typowe pitolenie o „gruntach ustawy”; „kompetencjach prezesa”; „kodeksie cywilnym” i chyba jak się zdążyłem zorientować cytowanie fragmentu z podręcznika dla I klasy liceum ekonomicznego wyjaśniającego definicję przedsiębiorcy. Urzędnicze pismo niczym mantrę powtarza ciągle kwestię zaglądania na stronę Infomexu pomijając zupełnie stronę „boo.pl” - należałoby zadać pytanie urzędnicza głupota czy coś więcej?
    Trzeba jednak przyznać, ze już te 81 słów stanowi wystarczający przejaw urzędniczej arogancji i lekceważenia drugiej strony.
    Stwierdzono m.in. że słusznie poprzednim razem wysłano go na drzewo bo nie wskazał odpowiedniego zapisu w umowie (to, że wskazał zapis w regulaminie skwapliwie pominięto).
    Na koniec chyba dla osłody stwierdzono, że jednak jakieś tam działania kontrolne zostaną podjęte, że jednak nikt na nic liczyć nie może ponieważ działania takie są podejmowane w interesie publicznoprawnym i że w świetle okoliczności urzędasy uważają sprawę za definitywnie zakończoną.
Pismo podpisała z upoważnienia Dyrektora Delegatury Agnieszka Doering- specjalista.

Dobrze dobrze właściwie facetowi chodziło o to co zawarto w ostatnich zdaniach kontrolę i działania, aby nikt więcej naciągnięty nie był ,tylko czy aby nie powinno być tak że obywatela, z którego inicjatywy przecież podjęto działania przeciw konkretnemu przedsiębiorcy wypadałoby poinformować o wynikach kontroli?
    Nasz bohater machnął ręką na całą sprawę i na dziadowskie państwo i równie dziadowskich urzędników tego państwa – jak stwierdził – swoją stronę hobbistyczną prowadzi gdzie indziej.

    Prezes UOKiK jak zwykle zresztą w świetle jupiterów obwieścił niedawno, że zajął się dostawcami internetu. Czy zajęto się zgodnie z obietnicą sprawą sygnalizowaną przez Malinowskiego choć minęło już dziewięć miesięcy? – wątpliwe sprawa chyba nie jest tak „medialna” żeby można się nią było pochwalić przed dziennikarzami.
    Przytoczę fragment ze strony UOKiK http://www.uokik.gov.pl/pl/informacja_i_edukacja/informacja/komunikaty_p...
Jednocześnie informujemy, że przypadający 15 marca Światowy Dzień Konsumenta obchodzony będzie w tym roku pod hasłem „Zanim klikniesz – poznaj swoje prawa”. Wraz z organizacjami chroniącymi konsumentów w Polsce chcemy zwrócić uwagę na fakt, że skorzystanie z oferty w wirtualnym świecie może często stwarzać bardzo realne problemy. Potwierdzają to wyniki najnowszych badań przeprowadzonych na zlecenie UOKiK, o których będziemy informować w marcu.

Wygląda na to, że robienie kogoś w bambuko wymaga specjalnych badań, za proste byłoby zgłaszanie przejawów przez obywateli. A może urzędnicy chcą się czuć tak bardzo potrzebni, że uważają iż tylko działania które sami podejmą są właściwe.

Na koniec cytat anonimowej internautki ze strony blogów tygodnika „Polityka” (pisownia oryginalna)
http://wrabec.blog.polityka.pl/?p=5
marta pisze:
2007-09-29 o godz. 11:16

Preze Niechciał-typowy spadochroniarz z PiS-u, pośmiewisko wszystkich pracowników UOKiK niech najpierw sprawdzi, czy to nie za sprawą jego samego nastąpił przeciek. Co tydzień łazi meldować się do URM-u i tam plecie o wszystkich sprawach prowadzonych przez Urząd. Takich to “fachowców” teraz mamy.

    Cóż jaki Prezes tacy jego „specjaliści” choćby z upoważnienia dyrektora delegatury.

P.S. Zwróciliśmy się do rzeczniczki UOKiK z pytaniem w spraawie do dziś odpowiedzi nie otrzymaliśmy.

Do czytelników. Ponieważ tym artykułem rozpoczynam cykl opisywania działalności polskich urzędów i instytucji zapraszam czytelników do opisywania swoich spraw. Gwarantuję anonimowość. Kontakt poprzez redakcję.