
Festiwal Piosenki Radzieckiej – festiwal muzyczny, organizowany od 1965 do końca lat 80. w Zielonej Górze. Przez Towarzystwo Przyjaźni Polsko-Radzieckiej. Poprzedzały go ogólnopolskie eliminacje piosenkarzy amatorów. Głównymi nagrodami były Złote, Srebrne i Brązowe Samowary.Laureatami festiwalu są m.in. Urszula (1978), Małgorzata Ostrowska, Felicjan Andrzejczak, Michał Bajor, Jacek Borkowski, Izabela Schuetz (Trojanowska), Czerwone Gitary.
Nie milkną ani na chwile echa wizyty premiera Tuska w Moskwie. W zasadzie to głównie nie milknie to jedno echo – wspomniany festiwal. Rozpoczęła się bezmyślna nagonka na PO. Zewsząd podnoszą się głosy, że jedyne co uzyskał premier to reaktywacja muzycznej imprezy. Oczywiście wiadomo jaka formacja polityczna stoi za tym żałosnym kabaretem. Nie rozumiem dlaczego media dały się wciągnąć w tą pustą zaczepkę.
Kulminacją debilizmu był poniedziałkowy program „teraz my” w TVN. Redaktorzy Sekielski z Mrozowskim do spółki ze znanym błaznem Skibą naskoczyli na marszałka Niesiołowskiego. Że oto powraca symbol (ten nieszczęsny festiwal) uległości wobec Rosji, że znowu będziemy na kolanach, będziemy wasalami Moskwy. I takie tam podobne bzdety. Cała masa bzdetów. Niesiołowski kompletnie nie rozumiejąc po co całe zamieszanie, musiał bronić siebie, rządu i premiera. A przecież do omówienia było tyle ciekawych i istotnych spraw. Skibe to jeszcze zrozumieć można bo to błazen i z błaznowania żyje. Jednak nic nie tłumaczy redaktorów. Co chcieli osiągnąć? Po co był ten program? To miało być śmieszne czy ciekawe? Nie wiem, wyszła kompromitacja. Nie pierwszy raz zresztą.
Należę do grona osób, którzy także nie rozumieją jaki ma związek prawdopodobna reaktywacja popularnej niegdyś imprezy z wizytą Tuska w Moskwie. Co ma to wspólnego z polityką w ogóle? Kogo normalnego to obchodzi? Niech sobie będzie ten festiwal a nawet i dziesięć innych. To w niczym nie przeszkadza. A może przecież nawet pomóc. Polacy będą mogli poznać kulturę wschodnich sąsiadów, ludzi stamtąd. Pozbyć się lub utrwalić stereotypy. No ale mniejsza z tym. Nie warto o tym dłużej rozprawiać.
Ciężko powiedzieć dlaczego PiS reaguje z taką agresją na próby ocieplenia stosunków z Rosją. Zazdroszczą? Boją się? Nienawidzą? Wiadomo było, że Tusk niczego wielkiego nie ugra, nie po to tam z resztą jechał. Chodziło bardziej o gest, o pokazanie ważnemu partnerowi, że czas bezmyślnej rusofobii odchodzi do lamusa. O wybadanie o co Rosjanom chodzi, co im się nie podoba i co ich boli. Takie wyrobienie gruntu pod przyszłe kontakty polityczno - gospodarcze W stosunkach z Rosją nie da się osiągnąć czegoś istotnego i ważnego z dnia na dzień a właśnie takimi małymi kroczkami jak ten Tuska. Choć patrząc na ostatnie dwa lata to raczej można powiedzieć, że był to krok w siedmiomilowych butach…

