
...Gdy sprzączka, która spina pasek poprzeczny u dołu,służy jedynie do przedłużenia lub skrócenia onego, nie ma potrzeby rozpinać onej do zdjęcia tornistra. Należy do tego tylko odemknąć haczyk, który jest pod sprzączką...
Wdziewanie tornistra jest równie prostym i uskutecznionym ma być następującym sposobem: wszystkie szczegóły rzemieni będąc przypasowane na swoim miejscu – żołnierz kładzie najprzód rękę i lewe ramię między pasy podłużne i tornister, potem lekkim poruszeniem wyższej części ciała pochylając one trochę na prawo i nasunąwszy tornister własnym ciężarem jego na tęż stronę, posuwa prawą rękę nieco w tył. Chwyta rzemień, będący z tej samej strony i założywszy go na ramię, zakłada przedni haczyk na swój karb. Sposób ten jest tak łatwym iż żołnierz w nim wyćwiczony bez żadnej obcej pomocy nie więcej do tego jak jedną potrzebuje minutę...”
Rozkaz naczelnego wodza z 18 stycznia 1827 roku
Tym opisem wdziewania tornistra zawartym we wspomnianym rozkazie zanudzam czytelnika mając na myśli słowa jakie niegdyś wygłosił Cesare Beccaria „Szczęśliwy ten naród, który znajomości praw nie poczytuje za naukę”.
W naszej rzeczywistości powyższe słowa należałoby raczej nieco sparafrazować i mówić „O narodzie, który praw nie musi poczytywać za naukę”. Kiedy więc czytelniku będziesz fascynował się przed ekranem telewizora kolejnym „tajnym” posiedzeniem sejmu, kolejną komisją śledczą, kolejnym podsłuchem, kolejnym doniosłym osiągnięciem rządu – sięgnij czasem do ostatniego wydania „Dziennika Ustaw” albo „Monitora Polskiego”. W trakcie lektury zaś, lub czego ci serdecznie nie życzę w trakcie konfrontacji z jakimkolwiek urzędasem cytującym ci fragmenty wspomnianych wydawnictw – wspomnij czasem obietnice wyborcze likwidacji bubli prawnych oraz uproszczenia prawa by było zrozumiałe i przejrzyste. I uśmiechnij się myśląc o przytoczonej na wstępie instrukcji sprzed 181 lat.
Pytacie co ma z tym wspólnego tytuł felietonu? No cóż. Gdyby stanowiący prawo w dzisiejszej Polsce częściej wdziewali w przeszłości tornister ...

