A z Ziobra, Bóg uczynił nowego prezesa PiS

Ziobro znów od miesiąca w mediach. Zaczęło się od niepojawienia się na komisji Kalisza w sprawie śmierci B.Blidy. Ziobro olał komisję i poszedł na rozprawę na którą iść nie musiał ale wiedział, że z punktu pr-owego, nie wystarczy się sprytnie wywinąć, trzeba jeszcze zadbać o alibi "Bardzo chcę stanąć przed komisją śledczą, i miałem nadzieję, że stanę, bo to wielkie zwycięstwo moje i ludzi PiS" oświadczył i pojechał do Sosnowca, pokazując Kaliszowi gdzie go ma z całą komisją. Myślałam, że Kalisza stać na bardziej rozsądne posunięcia, bo jak koniecznie chciał z Ziobrem pogadać to mógł czas rozmowy zaplanować z głową.
Ziobro wie jak wracać z fanfarami. Napisał list otwarty do Prezydenta (jeszcze wtedy elekta) i cisnął w niego słowami JP2 broniąc krzyża. Wiedział co robi. Przecież to nie jego słowa tylko słowa idola 95% RP tak więc wcale go to w późniejszym czasie nie powstrzymuje od krytyki na temat tego samego krzyża, którego w Liście otwartym, każe Prezydentowi bronić.
Od siebie dodaje tylko "Krzyż ustawiony pod Pałacem Prezydenckim powstał z naturalnej potrzeby serca tysięcy ludzi, zresztą nie tylko osób wierzących." hmm... gra się do wszystkich bramek panie Ziobro co? Dziś (24.08.2010 w wywiadzie na rp.pl) mówi już całkiem inaczej "Osoby, które stoją pod krzyżem, nie są związane z PiS. Chcielibyśmy, aby gorszące wydarzenia pod pałacem jak najszybciej się zakończyły. Czekamy na działanie prezydenta"

W TVN24 stwierdzał "konflikt nie powinien mieć miejsca, ale to nie my jesteśmy władni go rozwiązać". Pewnie, niech się wlecze sprawa z krzyżem nierozwiązana PiS-owi to na rękę. Może manipulować tym jak im się podoba i wyciągać kiedy tylko potrzebne.

Oczywiście, nie omieszka też wrobić Komorowskiego w rozróbę o krzyż, choć nie Komorowski krzyż postawił, bo przecież jak mówi Ziobro "nowo wybrana głowa państwa "wywołała konflikt, swoimi nieprzemyślanymi decyzjami".
Hmm.... ciekawe podejście ale niezaskakujące. Ziobro trzyma się tu PiS-owskiego kursu propagandowego.
Jak widzimy jest raczej umiarkowany, nie wyrywa się z radykalnymi wypowiedziami ale jednocześnie gra czystego polityka i jakże uczciwego (ha!) Europoseł PiS zapewnił też w sprawie komisji ponownie, że "nie może się doczekać zeznań przed komisją śledczą, bo jest ona jego zwycięstwem. - Siłą komisji nie jest raport, ale jej jawne prace i zeznania 21 prokuratorów. Wszyscy stwierdzili, że nie byli naciskani. Zeznawali jawnie, pod odpowiedzialnością karną". Umie się Ziobro reklamować i trzymać twarz, co?

W lipcu br. zauważamy niesubordynację Ziobry wypowiadającego się o IV RP jako żywej stawiając się po przeciwnej stronie prawowitego Prezesa PiS który powiedział w trakcie kampanii wyborczej, że idea IV RP umarła i jest nieaktualna.
Czyżby ta świadoma niesubordynacja miała być sygnałem dla członków partii? Raczej tak, bo już kilka tygodni później krytyka sypie się na Prezesową głowę i na inne "główne" postacie PiS-u ze "różnych zakątków" partii. Nawet ci którzy byli wcześniej bliskimi i lojalnymi współpracownikami prezesa i spółki.
Chyba tak. Zauważamy coraz to głośniejsze tąpnięcia i różnice w PiS-ie.
Powoli zarysowuje się nowy nurt, jeszcze niby bez lidera bo ten jest rozsądnym graczem i nie działa szybko i pochopnie.
W wywiadzie dla "Rzepichy" daje swemu przywódcy Kaczyńskiemu do wiwatu mówiąc " co do strategii kampanii prezydenckiej. Sądzę, że gdyby była inna, Jarosław Kaczyński byłby dziś prezydentem." Chciał ukarać Jarka za wysłanie go do Brukseli z poleceniem uczenia się języków. To tak jakby Ziobro Kaczyńskiemu powiedział - przegrałeś za karę, za wysłanie mnie na banicję do PE, teraz za to odcierpisz.
Krytykuje swego szefa wypominając mu złą taktykę w trakcie wyborów ale tylko używając techniki "między wierszami "Teraz nie da się już mówić o tragedii tak, jak było to możliwe w kampanii prezydenckiej. Wtedy Polacy żyli tą sprawą, zadawali pytania. Samo pojawienie się tematu katastrofy budziło silne emocje. Wówczas powinniśmy mówić o sprawie, ale bardzo spokojnie!
Czas robi swoje"*
Nie mam najmniejszych wątpliwości, że Ziobro ma apetyt na prezesurę PiS-u. Ale będzie ona tylko funkcją przejściową dla Ziobry i wyjściową do premierowania lub może nawet "prezydentowania". A jest wstanie dotrzeć do celu bo grunt w Polsce podatny na takie działania a i zaplecze Ziobro już ma zorganizowane i urobione na swoją modłę. Teraz tylko wypada czekać. Ofensywa Ziobry, to tylko kwestia czasu.