Dwie młode kobiety które podjęły się w czynie społecznym "posprzątać" Rynek krakowski z kwiatów i lampek dwa dni po pogrzebie L. Kaczyńskiego, zostały skazane na pół roku pracy społecznej. Zastanawiam się czy szanowny sąd w Polsce, ma wszystkie klepki na swoim miejscu. Czy dla sądu, miejscem pamięci jest każde miejsce w Polsce gdzie ktoś postanowił położyć wiązankę kwiatów i zapalić świeczkę? I jak długo jest to miejsce pamięci? Do pogrzebu? Dwa dni po pogrzebie? Czy może żałoba trwać powinna rok tak jak tego wymaga Kk?
Wyrok sądu dla dwóch kobiet które nie "uszanowały" leżących , nie posprzątanych śmieci leżących w sercu Krakowa, jest śmieszny. Dlaczego nie ukarano odpowiedzialnych za porządek w Krakowie? Dlaczego pozwolono aby śmiecie leżały na rynku. Czy śmiecie też są podzielone na klasy? Klasa wyższa śmieci leżeć może w każdym publicznym miejscu tak długo jak tylko śmiecący sobie tego zażyczą. Inne śmiecie to są już normalne śmiecie i okres ochronny tych śmieci nie obowiązuje.
Czy podobnie będzie ze śmieciami w sejmie? I ze śmieciami przed Pałacem Prezydenckim? Ile takich zaśmieconych, świętych, nietykalnych miejsc jest w Polsce? czy powstanie lista tych miejsc jako celów wycieczek szkolnych, pielgrzymek RRM i prawicowych oszołomów?
Nie wiem czy mam się śmiać czy płakać słuchając takiego wyroku za brak przewinienia.
