KARA
Cóż przygnało mnie w te strony? –
- Patrzę na ten świat, zdziwiony...
Któż tak życie moje mota?
Widzę jakieś wielkie wrota,
Przy nich stoi cieć brodaty,
W powłóczyste strojny szaty,
Ma u pasa pęki kluczy
I tak mi nad głową huczy:
„Miej powagi trochę więcej,
Skoro los cię pchnął w me ręce –
- U bram Raju stoisz przecie,
Całkiem już na TAMTYM świecie!”
Wpierw struchlałem, lecz za chwilę
Uśmiechnąłem się doń mile
I ozwałem się w te słowa:
- „Przeto mnie do Boga prowadź!!!”
Święty Piotr zaś krzyknął: „Hola!
Nim wypełni się twa wola
Powiedz mi, mój drogi panie –
Czy ze sobą masz podanie,
Bym mógł przyjąć cię do Nieba?”
„ Zaraz piszę, jeśli trzeba!” –
Zawołałem bez żenady,
Lecz on krzyknął z gniewu blady:
„Czy Ostatecznego Sądu
Wyrok może masz do wglądu?
A opinię od Anioła?
Twego Stróża? Może zdołasz
Mi okazać? I czy cała
Twój życiorys przebadała
Przenajświętsza Komisyja?...”
Wtedy mu przerwałem: „Czy ja
Muszę wszystkie te papiery
Mieć naprawdę, do cholery?!”
Odparł (z zatroskaną twarzą,
Wolno przy tym brodę gładząc):
„W takim razie, mój kochany –
- Nie dla ciebie Nieba bramy...
Wracaj na ten padół ziemski,
By przeżywać dalsze klęski!”
Pomyślałem: „On, rzecz prosta
Pewnie chce cos w łapę dostać...
Albo może chce po buzi?”
Lecz mój kryształ snu zbił budzik
Oznajmiając, że czas pracą
Nowy dzień za biurkiem zacząć...


Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź