Fantastyczna informacja obiegła świat! Taka z pogranicza mistyki, sience – fiction nawet! Ja posunął bym się dalej – to był prawdziwy cud za wstawiennictwem Matki Boskiej Fatimskiej!
A to wszystko wyszło na jaw za sprawą kard. Dziwisza. Napisał on książkę o swoim życiu obok J.P.2. Na podstawie tej knigi nakręcono film „Świadectwo”…
Największa sensacją o jakiej można dowiedzieć się z owego filmu jest fakt iż był drugi zamach na papieża Polaka!!! Miał on miejsce w 1982 roku w Fatimie (Lolek pojechał tam w rok po pierwszym zamachu, podziękować niebiosom za ocalenie). Ta wiadomość rzeczywiście sama w sobie mogłaby być sensacyjna ale okoliczności owego rzekomego zamachu są już wybitnie komiczne… Otóż wyglądało to tak. w tłumie wiernych Wojtyła miał zostać zaatakowany bagnetem przez hiszpańskiego księdza Juana Fernandeza Krohna. Ten psychopata przebrnął przez ludzką masę otaczającą papieża i rzucił się na niego. Ochroniarz obezwładnił go a Wojtyła pobłogosławił szaleńca (później Hiszpan został skazany na 6 lat więzienia). Wszyscy myśleli, że wszystko jest ok., że papa nie ucierpiał. Tym bardziej, że odprawił on jakby nigdy nic mszę. Dopiero po niej współpracownicy dostrzegli krew na szacie boskiego Karola! Cud prawda? Każdy kto choć raz zranił się nawet lekko nożem wie jaki to ból i jak leje się krew. No ale papież jak widać nożom się nie kłania. Prawdziwy terminator…
Ślepa miłość i bezkrytyczne uwielbienie dla zmarłego Wojtyły zakrawa już na śmieszność. Niedługo ogłosi się zapewne, że stąpał on po powierzchniach jezior, rzek i mórz, dlaczego nie? Albo, że przemieniał wodę w wino i wskrzeszał umarłych, a co?! Przecież do Watykanu z całego świata spływały brednie o rzekomych cudach jakich miał dopuszczać się ten człowiek. Te duby smolone mają być dowodami jego świętości. A więc dlaczego nie pójść na całość? To wszystko przemienia się już w niebezpieczne sekciarstwo, papież zyskał w Polsce całą rzesze wyznawców, którzy budują jego pomniki (karykatury) i nazywają wszystko wokół jego imieniem. Nie zastanawiają się w ogóle nad pontyfikatem, nad błędami, nie myślą co ich idol mógł i powinien zrobić lepiej. Wrzeszczą jak opętani, że Wojtyła był the best, że święty, że obalił komunizm, zmienił świat, zapobiegał wojną. Tylko, że jakoś nie potrafią przedstawić prawdziwych faktów na potwierdzenie. To wszystko jest na zasadzie dogmatu… Nie dopuszcza się do żadnej polemiki nad osobą J.P.2. Kto ośmiela się w jakikolwiek sposób kwestionować jego niekwestionowaną wielkość automatycznie staje się wrogiem chrześcijaństwa, wrogiem Polski i w ogóle całej ludzkości… Do niczego dobrego doprowadzić to nie może. Pokazuje to znakomicie historia. Piłsudski, Hitler, Stalin czy Kaczyński i Rydzyk też mieli (mają) swoich zaślepionych wyznawców i jakoś ostatecznie nigdy nic dobrego z tego nie wynikało... Kto wie może za jakiś czas powstanie coś na kształt świętej inkwizycji, wyznawcy Wojtyły będą prowadzić krwawą krucjatę przeciwko innowiercą, wojtyłofobom, umiarkowanym intelektualistom i innym elementom śmiejącym wygłaszać publicznie lub niepublicznie herezje na temat ich nowego Bożka. I znów zapłoną stosy i znów historia zatoczy koło…
KIEŁ


Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź