... poranny kaszel....
/kaszle/
tak właśnie 30 wczorajszych papierosów świętuje holocaust moich szarych komórek nie pozwalając swobodnie oddychać...
a najgorsze, że ból nie minie dopóki sobie znów nie zapalę...
...
zimny poranek za oknem, słonko blado świeci a dziś to smutne święto ...
nie lubię tego dnia, bo już zbyt wielu wspaniałych ludzi odeszło z mojego życia... zbyt wielu kochanych...
z każdym upływającym dniem niestety rośnie prawdopodobieństwo, że odejdzie ktoś następny a mnie znów pęknie serce...
...
... poranna kawa....
jak balsam na skołatane nerwy, jak reanimacja dla świadomości, zapala mnie do dalszej pracy jak zastały silnik...
działa z reguły pól godziny potem znów muszę wypić kolejną...
...
znów jedynka w kalendarzu lecz tym razem wyjątkowo ponura... nie lubię takich ponurych dni, wracają wspomnienia Tych, których juz nie ma, z którymi tyle się przeżyło...
czasem smutno się uśmiechnę, lecz świadomość Ich braku przybija mnie jak co rok... nie zapytam dokąd poszli, nie będę pytał dlaczego... to nieistotne...
boli, że Ich już nie ma i nie będzie...
...
... poranny papieros....
towarzysz broni porannej kawy, jak utrwalacz dobrego samopoczucia, jak utwardzacz dla duszy...
żeby układ zadziałał do kawy z rana musze spalić ze 3... jeden za drugim... to lepsze niż redbull i nic, że nie staję się po tym zdrowszy...
...
jak co roku zamyślam się, na krótko, co będzie ze mną kiedy odejdę... czy pójdę tam, gdzie Oni już poszli? czy spotkamy sie wszyscy gdzieś ... przy ognisku? ...
czy Grzechu znów wypłaci mi karczycho? ....
a Ewa, ... czy Ewa ....
....
Th+


Odpowiedzi
to strasne Thor , ino tam...
to strasne Thor , ino tam... nic ni bedzie , nawet ni bedzie tego "tam"
Dodaj nową odpowiedź