Powrót

portret użytkownika Kiełbol


Skończyły się wakacje niestety, dla jednych zaczęła się szkoła dla innych praca a dla jeszcze innych trwa dalej nigdy niekończący się urlop… Ekipa oko-nie przeżyła, redaktorzy nie zginęli w wypadku drogowym, nie utopili się w morzu ani jeziorze. Nie zapili się też na śmierć mimo iż wypili morze wódki… Koniec sielanki, czas powrócić do pisania, co z chęcią niniejszym czynimy…

Podczas tego lata działo się sporo. Co prawda zniesmaczeni naszą szarą Polską codziennością redaktorzy, starali się podczas wypoczynku nie zwracać uwagi na to co dzieje się w kraju i na świecie, jednak to i owo dotarło do naszych uszu..

I tak… mieliśmy olimpiadę, kolejną – po Euro - kompromitację polskiego sportu. Wysłaliśmy do Pekinu sporą reprezentację mieliśmy więc rozczarowań całą masę. Zabłysnęli jedynie nasi działacze, którzy wsławili się hulankami, popijawami i sypianiem na trawnikach w wiosce olimpijskiej. Popisali się, powinni dostać medale, złote. Przy okazji igrzysk wyszło na jaw, że Polscy politycy byli chyba jedynymi ze świata, którzy zbojkotowali ceremonię otwarcia jak i samą olimpiadę.

Nie wiele zabrakło aby spętany okowami obłędu Lech Aleksander Kaczyński wypowiedział wojnę Rosji, poszło o Gruzję, w której wybuchła wojna. Całkowicie bezsensowna i niezbyt zrozumiała. Gruzja ni stąd, ni zowąd napadła na zbuntowaną Osetię, którą postanowiła naturalnie obronić Rosja. Oczywiście obroniła a przy okazji rozpierdoliła całą armię gruzińską i zajęła praktycznie cały kraj. Mniej więcej tak to było. Nasz prezio nastroszył się i zdaje się, że chciał postraszyć Rosję, pozostaje tylko pytanie czym? Polską interwencją zbrojną? Niezły ubaw musieli mieć na Kremlu. Nasz pan i władca z Belwederu jak zwykle wyszedł przed szereg i nie konsultując sytuacji z sojusznikami i partnerami zbłaźnił nasz i tak już ośmieszony kraik…I pomyśleć, że w Polsce ludzie mają czelność oburzać się na Palikota, kiedy ten w trosce o kraj zadaje pytania o zdrowie i poczytalność prezydenta…

Polski rząd zgodził się w końcu na tarczę antyrakietową. Po burzliwych, trwających zdawałoby się w nieskończoność negocjacjach, podpisano obustronne porozumienie. Trwa mamienie społeczeństwa, mówi się, że Polska wynegocjowała bardzo dobre warunki. Na pierwszy rzut oka wygląda nieźle. W bazie będzie polski dowódca, amerykańscy żołnierze będą podlegać polskiemu prawu i będą sądzeni przez polskie sądy. USA pomoże w modernizacji polskiej armii. Powstanie także wspólna rada analizująca i przeciwdziałająca zagrożeniom ze strony państw trzecich. Amerykanie zagwarantowali, że będą nas bronić itp. ale jednocześnie w umowie nie będzie formalnego, prawnego zapewnienia Amerykanów, że biorą na siebie "pełną odpowiedzialność" za tarczę w Polsce, ale Amerykanie zgodzili na wzięcie "rzeczywistej" odpowiedzialności.. Cokolwiek to znaczy… No i prawdziwy hit – dostaniemy jedną baterię rakiet patriot! Jedną baterią rakiet patriot to około 100 pocisków, tym to ja mogę sobie bronić mojego domku w Puszczy przed dzikami co najwyżej.
W naszym kraju w ostatnich dniach słychać coraz głośniej, że RP gotowa jest pójść naszemu największemu sojusznikowi na ustępstwa. A więc te „wynegocjowane” warunki to raczej pic na wodę, stek bzdur dla publiki.
Mieszkańcy Słupska w okolicach, którego ma stanąć tarcza są wkurwieni ale chuj z nimi zapewne myśli rząd, nie mają nic do gadania. Gorzej będzie poradzić sobie z wkurwieniem Rosji, z niecierpliwością oczekujemy na kolejne „złośliwości” z jej strony.
Teraz cała nadzieja w… Amerykanach, że wybiorą Obamę, który jest tarczy nieprzychylny.

Trwała w najlepsze wojna na linii Prezydent – Premier, kulminacją była żałosna postawa Kaczyńskiego podczas uroczystego podpisania umowy o budowie tarczy, kiedy to Kaczyński prychał, stękał, wypowiadał brednie i śmiał się gdy Tusk rozmawiał z Condoleezzą Rise po angielsku. A świat na to patrzył. Migawki z ratyfikowania umowy pokazywały wszystkie znaczące serwisy..
Ciśnie się na usta „kończ waść, wstydu oszczędź”.

Nad południową Polską przeszły gwałtowne huragany i potężne trąby powietrzne. Pozbawiły dachu nad głową tysiące osób, siały zniszczenie, śmierć i grozę. To były naprawdę dramatyczne wydarzenia. Rząd zrobił to co umie najlepiej – obiecał. Pomoc obiecał. Poczym ostentacyjnie obrócił się do poszkodowanych dupą. Jak zawsze…
I pomyśleć, że to wszystko w kraju, który wielbi Wojtyłę, który stawia mu tysiące pomników i nazywa wszystko jego imieniem. Bogu gratulujemy poczucia humoru, wyczucia i taktu. A może to kara za ślimaczącą się budowę Świątyni Opatrzności? Rodacy do dzieła! Tzn, do portfeli! 

Coś tam się pewnie jeszcze działo ale kto by to wszystko spamiętał? Tylko tyle utkwiło mi w pamięci, kiedy to podczas przebłysków świadomości między kolejnymi zakrapianymi wódką libacjami, zerkałem przypadkiem w gazetę bądź TV. To i tak za dużo…

W każdym razie witamy po wakacjach.