Cz.I odc.9

portret użytkownika wĘtylator

Ikona "Współodpowiedzialności" i pierwszy niekomunijny prezydent Wolski Lech Szwędalski przeżywał ogromne rozterki moralne... Od samego rana zadręczał swoja żonę Danutę kapryśnymi życzeniami. "Usmaż mi kaszanki" - krzyczał ze swojego gabinetu. Zaraz potem zażądał czarnego chleba ze smalcem i cebulą. Szwędalska znacząco pukała się palcem w głowę dając dyskretne znaki pokojówce. Kaszanki czy smalcu nie widziano w tym domu już od wielu lat a ostatnie zachowania Lecha wprowadzały w zakłopotanie domowników. "Podajcie mu zmielone mięso strusia i pumpernikla z kawiorem" - nakazała Szwędalska pracownikom kuchni. "Będę musiała poważnie porozmawiać z Tym starym pierdołą" - pomyślała sobie wkładając na głowę nowo zakupiony kapelusz, przyozdobiony wiśniami i winogronami. Owoce wykonane były oczywiście z kamieni szlachetnych - Danuta Szwędalska wybierała się do klubu fitness dla VIP - ów.
Lech Szwędalski apatycznie dziobał widelcem przyniesiony posiłek. "Wszystko, kurwa, nie tak, nie tak!" - łkało mu w duszy. A przecież powinien być zadowolony - Jarosław Kłamczyński poszedł w odstawkę, jego brat piastował co prawda swój urząd, ale jakby się uspokoił i z lekka skapcaniał a ukochany syn Jarosław był prominentnym politykiem Rampy Rezydenckiej. Rozterki wodza prawie bezkrwawej rewolucji wynikały z prozaicznego powodu - od chwili wszczepienia mu nowej motopompy wymykał sie wieczorami z domu i zamaskowany ( wzorem Haruna Al - Rashida) wsłuchiwał się w psioczenia obywateli. A było czego słuchać! W związku z osłabnięciem chomików napędzających swoim bieganiem w centryfugach elektrownie drożał prąd. Gaz sprowadzany rurociągiem "Zemsta" z syberyjskich bagien też drożał w zastraszającym tempie... Do tego wszystkiego dochodziły neoliberalne działania ekipy rządowej Donalda Kwaka. "Dokąd zmierzamy?" - pytał się samego siebie Szwędalski każdorazowo po powrocie do domu i zrobieniu rodzinie kolejnej awantury. Syn Jarosław zbywał rozterki ojca wzruszeniem ramion i kolejnym zapewnieniem - "Będziesz zadowolony ojciec, będziesz zadowolony...". Na takie dictum, były ojciec narodu tylko zagryzał wargi. Na spoczynek udawał się jak zwykle do piwnicy, gdzie za łóżko służył mu historyczny płat styropianu. Wewnętrzny opór nakazywał mu utrzymywać tradycję...

Tymczasem w Karkówku tamtejszy sąd wydał list zardzewiały dla byłego posła Samej Brony Piotra Maybacha, za którym rozesłano międzynarodowy list gończy. "Wrócę do Wolski w najbliższym czasie. Bilet powrotny miałem już jak wyjeżdżałem ale zawieruszył sie w stercie banknotów. Mój powrót to kwestia kilku dni. Jestem cały czas w tym miejscu, w którym byłem (w USA)" – powiedział w TV Walter Piotr Maybach. Były poseł zaprzeczył także podejrzeniom śledczych. Zapewnił, że stawi się na przesłuchaniu w prokuraturze, bo chce wyjaśnić wszelkie wątpliwości dotyczące jego osoby. " Jestem niewinny jak nowo narodzone niemowlę" – oświadczył.
" Przyjdzie taki dzień, że wszystkim kapcie pospadają i wytłumaczę skąd wzięła się nagonka na moją osobę. To ma związek z wolskimi politykami" – podkreślił. "Dążyłem do tego, by wyjaśnić moją sprawę telepatycznie" – dodał. Maybach wpłacił milion złotych poręczenia

Odpowiedzi

Dodaj nową odpowiedź

CAPTCHA
Koniecznie odpowiedz na poniższe pytanie.
4 + 8 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.