Wracajcie!

portret użytkownika Kiełbol

Polska poległa w boju z odwiecznymi rywalami z Niemiec. Po bardzo słabym i bezbarwnym występie ulegliśmy rywalom zza miedzy 0:2. Katem reprezentacji Polski okazał się Łukasz Podolski. Polak, którego kilka lat temu nie chciano w naszej reprezentacji. No ale to wszyscy doskonale wiedzą…

Miliony kibiców, flagi, szale i inne reprezentacyjne gadżety. Kibicujące całe rodziny, na piknikach, grillach w domach i pubach. W godzinie meczu wymarłe ulice miast. Rozbudzone nadzieje, pragnienia, marzenia, złudzenia. Czyli było to co zawsze. Olbrzymie oczekiwania i mordercza presja na piłkarzach. Mimo iż stawaliśmy w szranki z jednym z największych faworytów imprezy wielu z nas liczyło na sensację, na pierwsze w historii zwycięstwo nad Niemcami. Boisko wszystko zweryfikowało…

Gdy w początkowych sekundach spotkania Krzyżówek nie wykorzystał znakomitej okazji od razu przypomniał mi się pierwszy mecz z MŚ w Korei, kiedy to również Krzyżówek spartolił na samym początku kapitalną sytuację. Jak pamiętamy później było już tylko gorzej i ostatecznie porażka… 0:2. No i historia się powtórzyła, niestety. Z każdą koleiną minutą rosła przewaga Niemców. Byli lepsi pod każdym względem. Szybsi, waleczniejsi, bardziej zdecydowani. No i przede wszystkim lepsi piłkarsko. Przynajmniej o klasę.

W 20. min. po błędzie naszej obrony z najbliższej odległości Boruca pokonał Podolski, bez żadnych problemów. Polacy rzucili się do odrabiania strat, z dystansu zaskoczyć Lehmana próbował kilkukrotnie Lewandowski, brakowało precyzji. Brakowało też chyba przede wszystkim wiary w siebie. Pod koniec 1. połowy nasi zyskali lekką przewagę, na chwile zamarły serca Polaków bo oto po podaniu Łobodzińskiego na bramkę uderzył Żurawski, piłka zmierzała w kierunku lewego słupka… i niestety minęła bramkę. Najlepsza okazja meczu. Słaby Żurawski zawiódł a mogłaby to być historyczna chwila.

Po przerwie trener wprowadził Rogera i jak się później okazało był to jeden z najlepszych naszych piłkarzy. Dobrze podawał, dryblował i strzelał na bramkę. Jednak w pojedynkę nie wiele mógł zrobić. W drugiej odsłonie Niemcy zwolnili tempo, dali nam trochę pograć ale cały czas kontrolowali przebieg gry. Biało – czerwoni mieli przewagę w posiadaniu piłki, oddawali więcej strzałów, niektóre nawet w światło bramki ale nie były to strzały mogące mocniej zagrozić Lehmanowi. Zdobyliśmy nawet gola po akcji Smolarka ale arbiter dopatrzył się spalonego. Sytuacja była sporna jednak skłaniałbym się ku temu, że spalony był.
Niemcy ograniczali się do kontr, jak już ruszali zdecydowanie do przodu to robiło się gorąco. Tak jak w 70. min. gdy Boruc w niewiarygodny sposób wybronił bombę posłaną przez Ballacka! Dwie minuty później już nic zrobić nie mógł. Po kardynalnym błędzie Golańskiego i pięknym strzale Podolskiego pozbawieni zostaliśmy złudzeń. No i już do końca graliśmy bez przekonania, wiary i większego zaangażowania. Czyli generalnie jak przez cały mecz. Pojedyncze zrywy Rogera były jedynym plusem. Brazylijczyk piłkarsko nie ustępował niemieckim gwiazdom, Kibice kilkukrotnie dawali wyrazy sympatii w stosunku do Rogera, skandując głośno jego imię.
I to w zasadzie tyle. Arbiter zakończył mecz. Polacy rozczarowali. Niemcy wygrali w pełni zasłużenie.

Zdaje sobie sprawę, ze nasi zachodni sąsiedzi są od nas wyraźnie lepsi, wiedzieli to w zasadzie wszyscy ale niedosyt pozostał ogromny. Polacy nie zagrali na 100%, nie gryźli trawy, nie walczyli do ostatka sił. Kompletnie rozczarowali zawodnicy, którzy mieli nas poprowadzić do historycznego zwycięstwa. Krzynówkowi odskakiwała piłka jak amatorowi, Smolarek poruszał się po boisku jak niedożywiona baletnica, Żurawski pokazał, że jest już cieniem zawodnika sprzed kilku lat. Obrona także się nie popisała. Na wyróżnienie zasłużyli tylko Boruc, Lewandowski i wspomniany Roger. To za mało na takiej klasy przeciwnika.
Niemcy to najsilniejszy rywal w grupie, pozostali przeciwnicy podobnie jak my nie zaprezentowali niczego wielkiego jednak z taką grą jak wczoraj to nie mamy czego szukać na żadnej imprezie. Więc jak ma się to powtórzyć to lepiej będzie jeśli już teraz wrócimy do domu. Po co nam kolejne rozczarowania?

Polska - Niemcy 0:2 (0:1)
Lukas Podolski (20, 72).

Żółte kartki: Euzebiusz Smolarek, Mariusz Lewandowski. (Polska), Bastian Schweinsteiger (Niemcy).

Sędzia: Tom Henning Ovrebo (Norwegia). Widzów 32 000.

Niemcy: Jens Lehmann - Philipp Lahm, Per Mertesacker, Christoph Metzelder, Marcell Jansen - Clemens Fritz (55. Bastian Schweinsteiger), Torsten Frings, Michael Ballack, Lukas Podolski - Miroslav Klose (90+1. Kevin Kuranyi), Mario Gomez (75. Thomas Hitzlsperger).

Polska: Artur Boruc - Marcin Wasilewski, Michał Żewłakow, Jacek Bąk, Paweł Golański (75. Marek Saganowski) - Wojciech Łobodziński (65. Łukasz Piszczek), Dariusz Dudka, Mariusz Lewandowski, Maciej Żurawski (46. Roger Guerreiro), Jacek Krzynówek - Euzebiusz Smolarek.

Odpowiedzi

portret użytkownika Kiełbol

No i dobrze, innego wyjścia

No i dobrze, innego wyjścia nie ma. Leo udowodnił,że z Polakami nie da się zrobić niczego więcej. Więc czas sięgnąć po inne środki.

Za niedługo nasza

Za niedługo nasza reprezentacja będzie się składać z samych naturalizowanych piłkarzy, bo nasze gwiazdy będą tylko ich cieniem.

ks

Dodaj nową odpowiedź

CAPTCHA
Koniecznie odpowiedz na poniższe pytanie.
1 + 5 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.