
Sensacyjna informacja obiegła media! Kazimierz Marcinkiewicz wyjawił, że był podsłuchiwany w okresie gdy sprawował urząd premiera! Założenie podsłuchu miał zlecić… prezydent Kaczyński!
Jak twierdzi były premier, w grudniu 2005. Lech Kaczyński (wtedy jeszcze prezydent-elekt) zlecił ówczesnemu szefowi ABW rozpoczęcie inwigilacji, w tym założenie podsłuchów.
Spytany o cel rzekomej inwigilacji Marcinkiewicz odpowiedział, że Kaczyński chciał wykorzystać służby specjalne przeciw niemu… bo marzył by premierem został jego brat. Słowa Marcinkiewicza można zinterpretować w ten sposób – Kaczyński rozpoczął zbieranie haków by w odpowiednim momencie zmusić Marcinkiewicza do ustąpienie i umożliwić w ten sposób „koronację” Jarosława na premiera.
Brzmi to wszystko nieprawdopodobnie ale tylko na pierwszy rzut oka. Pamiętamy przecież bardzo dziwną sytuację z premierem Marcinkiewiczem. Był niezwykle popularny, jego zaplecze polityczne komplementowało go na każdym kroku, wyrażało pełne poparcie. Mówiono, że Marcinkiewicz to najlepszy premier po 89. roku. I nagle odwołano go dlatego, ze… był taki wspaniały. Był to cyrk i kpina ze społeczeństwa.
Kazimierz Krzywousty idzie w zaparte, mówi że te informację potwierdził w trzech niezależnych źródłach. Oczywiście Kamiński w imieniu prezydenta jak i były szef ABW Witold Marczuk zaprzeczają kategorycznie tym sensacją. Trudno oczekiwać, żeby się przyznali… Jeden z członków komisji ds. nacisków na służby specjalne wyjawił, że komisja słyszała już wcześniej o rzekomym podsłuchiwaniu Marcinkiewicza i, że teraz tym bardziej przyjrzy się całej sytuacji.
Chciało by się wierzyć, ze służby państwowe szybko całe zamieszanie wyjaśnią. Niestety patrząc na wszelkie działania komisji czy organów ścigania, które miały bezwzględnie rozliczyć liczne zbrodnie IV RP, wiara ta staje się słaba, wręcz zanika. Było dużo szumu, zapowiedzi a póki co jest wielkie gówno…
Sam nie wiem co o sensacjach Marcinkiewicza myśleć. Z jednej strony jak słucham czy oglądam Macierewicza, Ziobrę albo takiego Wassermana, to skłaniam się ku temu, że za ich rządów wszystko było możliwe, podsłuchiwanie, inwigilowanie, śledzenie było chyba normą. Z drugiej jednak strony Marcinkiewicz skończył właśnie pracę w banku w Londynie i pewnie za wszelką cenę starał się będzie o powrót do władzy. Stać tego marnego przecież polityka na takie żałosne zagrywki, na robienie z siebie ofiary Kaczyzmu, na wzięcie ludzi, na litość.
U mnie na żadną litość nie ma co liczyć, jest hipokrytą, który brał czynny udział w zbrodniczych, antydemokratycznych działaniach PiSu.
Jeśli Marcinkiewicz kłamie to mam nadzieje, ze poniesie za to konsekwencję, niech społeczeństwo nie da się nabrać i ześlę go w polityczny niebyt. Jeśli jednak to wszystko jest prawdą to niech w końcu rządzący wyciągną surowe konsekwencję wobec sprawców. Niech wreszcie skończy się bezkarność poprzedniej ekipy, niech przestaną być nietykalnymi…


Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź