(Nie)Święci

Zaskakująca, zatrważająca, niewiarygodna – taka właśnie informacją dotarła do mych uszu tego ranka... nie zdążyłem się nawet porządnie rozbudzić a tu taki cios. O co chodzi? A no o to, że w Polsce wciąż spada liczba tzw. „powołań”. Przekładając na język bardziej zrozumiały – jest co raz mniej nowych panów w czarnych sukienkach, księży znaczy się. Jeszcze do niedawna Polska produkowała czarną zarazę hurtowo wręcz. Zdziwienie jest tym większe, że przecież Pomroczna wydała największego kapłana w dziejach, człowieka o boskim obliczu – niejakiego Wojtyłę. Zdawać by się mogło, ze po jego śmierci wielu młodych ludzi zapragnie podążać jego śladami, w poszukiwaniu świętości, w poszukiwaniu Boga. Kierując się Jego (Wojtyły) naukami, wskazówkami… (tu przerwa na śmiech). Naprawdę ciężko wyczuć dlaczego liczba święceń wciąż systematycznie spada. Jesteśmy przecież w dalszym ciągu krajem wyznaniowym, w którym Kościół ma najwięcej do powiedzenia…
Oczywiście te moje gusło – katolickie wynurzenia należy potraktować z przymrużeniem oka. Jestem zdziwiony i zdumiony z zupełnie innych przyczyn…
Jak wiadomo nie od dziś, Kościół Katolicki jest największą i najbardziej legalnie działającą mafią w Polsce. Organizacją dającą możliwość zdobycia sławy i pieniędzy. Gwarantującą praktycznie bezkarność. Zastanawia mnie więc jakim cudem w dobie drożyzny, ubóstwa, małych zarobków i małych szans na dojście do czegoś, młodzi ludzie nie widzą ogromnej szansy jaka na nich czeka. Religia katolicka gwarantuje udaną karierę, trzeba tylko wiedzieć jak wykorzystać ten dar od Boga, wszystko w naszych rękach(no nie zupełnie w nich)… najlepszą i najłatwiejszą drogą wydaje się być droga przez łóżko. Jeśli zaczniemy dawać dupy jako małoletni ministrant a później jako uczeń seminarium to otwierają się przed nami nieograniczone możliwości. Jeśli będziemy dawać dobrze, często a co najważniejsze po cichu a przy tym jeśli będziemy namiętnie ciągnąć, sukces mamy murowany. Nasz czarny „opiekun”, który jest na ogół człowiekiem ustawionym i ze znajomościami na pewno o nas nie zapomni. Jeśli mamy dość odwagi możemy nawet lekko go zaszantażować. Opłaci się. Gdy zostaniemy wyświęceni na klechę wtedy to już tylko sky is the limit… Postępując cierpliwie i rozważnie, krok po kroku zaczną spełniać się nasze marzenia. Zaczniemy od małej plebanii gdzie naszą przebiegłością i koneksjami prędko awansujemy na szychę. Pieniążki zaczną napływać. Kobiety będą do nas lgnęły. Jeśli lubimy młodych chłopców to tu też nie będzie problemu. Będziemy mogli do woli ich posuwać, jeśli przypadkiem coś się wyda to znów użyjemy naszych koneksji które zdobyliśmy przez lata, własną dupą i ustami. Gdy smród zrobi się zbyt duży dostaniemy symboliczny wyrok w zawiasach i przeniesienie. Z pozoru tylko na gorsze miejsce. Nasi mocodawcy nie dadzą nam zginąć. Jeśli będziemy w miarę dobrze traktować parafian (czytaj: wytresujemy ich) to ci zawszę będą stali za nami murem, nawet gdy będziemy ich okradać i gwałcić ich dzieci. Tak to już działa. Z biegiem lat nasza pozycja będzie wzrastać, już nie będziemy musieli cmokać niczyich fiutów, to nas zaczną cmokać. Gdy awansujemy na wyższy szczebel wtedy już nic nas nie powstrzyma. Prawdziwa władza i prawdziwe pieniądze. Wtyki, także te polityczne + komisja majątkowa uczynią z nas milionerów, oligarchów. A dalej to jak już sobie chcemy, możemy raczyć się swoim bogactwem w zaciszu licznych pałaców, zajadając najwykwintniejsze potrawy i popijając najlepszymi trunkami. Możemy także założyć radio, telewizję albo wydawać gazetę, produkować wino, wodę źródlaną itp. Dla ambitnych polecane jest wszystko na raz… Nasze życie będzie piękne, barwne i bogate. Żyć nie umierać.
Na pierwszy rzut oka ten „patent” może wydawać się niewiarygodny. Jednak wystarczy tylko pooglądać przez chwilę TV. Na pewno „natkniemy się” na Rydzyka, Gocłowskiego, Glempa, Paetza czy Jankowskiego. Oni byli bezwzględni, uparci i wytrwali. Poszli tą drogą i teraz spijają nektar bogactwa, władzy i sławy. Kradną, wyzyskują i posuwają. Robią to JAWNIE i bez skrępowania. Są bezkarni. I to nie teoretycznie, a praktycznie. Ich „działalność” trwa już całe lata. Skoro oni mogą to Ty drogi czytelniku także. Musisz tylko podążać ścieżką wydeptaną już przez innych, korzystaj z ich wiedzy i doświadczeń. A może już za kilka lat to właśnie Ty będziesz drugim Rydzykiem… Czego Ci z całego serca (nie)życzę. Amen.


Dodaj nową odpowiedź