Życie w okopach
Cz.I odc.8
Siedzącego w fotelu przed telewizorem Wojtka Odlewniczaka zmorzył sen. Ukołysała go piosenka "Barki" emitowana przez jego ulubioną Telewizję "Trwam". Odlewniczak co prawda w telewizyjnych i radiowych wystąpieniach strasznie najeżdżał na właściciela stacji o. Tadeusza Muchomorka, to z drugiej strony jako prawy katolik posłusznie dreptał na msze i klękał całując biskupie pierścienie...
Przewodniczącemu śnił się cudowny sen - stał na czele rządu i partii, która w wyborach uzyskała 95% poparcie. 5% obywateli, którzy głosowali na prawicowe partyjki uznano za psychicznie i nerwowo chorych i otoczono wzmożoną opieką państwa. Nie zabroniono im, co prawda zawierania związków małżeńskich i posiadania potomstwa, ale musieli liczyć się z obowiązkowymi badaniami psychiatrycznymi i masowym udziałem w czynach społecznych. W swoim marzeniu sennym widział się przewodniczący LSD na wspaniałej trybunie usytuowanej w historycznym miejscu w Warszawce, przed Pałacem Kiczu i Zabobonu przy ulicy Marszałkowskiej. W dole maszerowały szczęśliwie uśmiechnięte tłumy obywateli ze szturmówkami z emblematem LSD w garści. Niósł się nieustający ryk z setek tysięcy gardeł - "Niech żyje! Niech żyje!". Przewodniczący Odlewniczak rzucał w tłum naręcza biało - czerwonych goździków, całował w czoła dziesiątki podawanych mu na rękach z dołu dzieci... Nad Placem Parad unosił się dym z setek grilli, które serwowały bezpłatnie uczestnikom manifestacji pieczoną kiełbasę. Strumieniami lało się złociste piwo sponsorowane przez koncerny piwowarskie. Pogoda była iście letnia, choć był to dopiero kwiecień. Świeciło piękne słońce, delikatny zefirek powiewał sztandarami a eskadry samolotów bojowych F-16 "Jaszczomb" wykreślały kolorowym dymem na niebie napis - "Kochamy Cię Wojtek!". Uśmiechnięty przewodniczący szykował się do wygłoszenia przemówienia, które miało wstrząsnąć całym globem i doprowadzić do trwałego, ogólnoświatowego pokoju i dobrobytu. Z megafonów umieszczonych w newralgicznych punktach miasta popłynęła zapowiedź spikera. Przewodniczący Odlewniczak zwilżył gardło łykiem niegazowanej wody mineralnej, nabrał w płuca powietrza i...Poprzez gwar gawiedzi usłyszał ciche - "A marchewkę kupiłeś???"
