To jedno z najłagodniejszych określeń PZPN..."Burdel z dziwkami roznoszącymi HIW" - to poseł Palikot. "Listkiewicz to człowiek pozbawiony honoru" - poseł Putra. "Banda złodziei, łapówkarzy i kryminalistów" - to słowa złotoustego zagończyka Janka Tomaszewskiego...
Wydawałoby się, nic tylko siąść i płakać a Michała Listkiewicza powiesić na najbliższej latarni. Pan poseł Kurski z PiS raczył nawet genialnie zauważyć, że "polskie drużyny klubowe nie potrafią przejść nawet pierwszej rundy eliminacyjnej do Ligi Mistrzów czy Pucharu UEFA. z powodu - sic! - korupcji w piłce nożnej (w podtekście za wiedzą i przyzwoleniem prezesa PZPN)...Takiego natłoku insynuacji, pomówień i zwykłego idiotyzmu już dawno nie mieliśmy we wszystkich mediach. Nawet kłótnia o ratyfikację traktatu lizbońskiego nie zaangażowała takiej ilości różnego autoramentu "redachtorów", którzy z dnia na dzień stali się ekspertami z dziedziny prawa i... piłki kopanej. Żadnemu z panów "redachtorów" nie zaświtała w głowie myśl, aby korupcyjne aspekty w polskiej lidze całkowicie oddzielić od jej sportowego poziomu i stanu faktycznego na dzień dzisiejszy. Obecne bicie piany i Listkiewicza dotyczy wszakże okresu minionego i to sprzed kilku lat, a polskie drużyny klubowe jak odpadały w eliminacjach tak odpadają. Jedynym, który poważnie traktuje ten temat to Roman Kołtoń - były naczelny "Przeglądu Sportowego" a obecnie redaktor w Polsacie Sport. Niestety, swoje uwagi wypowiada obecnie dosyć cicho, gdyż miał nieszczęście zapraszać do swojego programu "Cafe Futbol" Dariusza Wdowczyka a ten jest obecnie "trędowaty". Kołtoń słusznie zauważał, że miejsce w rankingu FIFA (nota bene wysokie) jakie zajmuje polska reprezentacja jest niejako na wyrost i nie wynika z siły polskiej ligi, ale ze szczęśliwego zbiegu wielu okoliczności. I, że ŻADNA korupcja nie jest przyczyną ani tego wysokiego miejsca reprezentacji, ani miernej postawy polskich drużyn w rozgrywkach pucharowych...
Takie zaciekłe bicie w Listkiewicza to nic innego, jak niecierpliwe szuranie nogami czekających już w kolejce po związkową kasę i przywileje. Politycy i dziennikarze krzyczą głośno, że CAŁE obecne kierownictwo struktur działaczy piłkarskich powinno ulec zmianie. Mam zatem pytanie: z kogo mianowicie chcą wyłaniać przyszłych działaczy i menedżerów z prezesem na czele? Można odpowiedzieć, że są z pewnością ludzie uczciwi, którzy...bla bla bla bla...Wszyscy krzykacze zapominają o drobnym fakcie, że tak jak w polityce zagranicznej tak i w kontaktach z FIFA czy UEFA liczą się kontakty i osobiste znajomości. Możemy postawić na czele PZPN ludzi całkiem nowych (wybranych demokratycznie czy z ministerialnego nadania to inna sprawa), ale sami siebie skazujemy na całkowitą marginalizację w europejskich i światowych strukturach piłkarskich. Mieliśmy tego widoczny przykład w żeńskiej piłce siatkowej, gdy prezes tego szacownego związku ubabrany w machlojki finansowe robił co chciał pomimo presji władz i środowiska, ponieważ był osobistym przyjacielem szefa światowej federacji...
Niezaprzeczalnym faktem jest, że tą przysłowiowa stajnię Augiasza trzeba oczyścić. Należy jednak pamiętać, żeby razem z gnojem nie usunąc przebywających tam zwierząt...


Odpowiedzi
Dodaj nową odpowiedź