A może by tak „sztrafnyje bataliony”

portret użytkownika Rżewski

A może by tak „sztrafnyje  bataliony”   Niedziela dnia. 13. kwietnia 2008 r była smutnym dniem pogrzebu kolejnego polskiego żołnierza Grzegorza P z Golczewa w zachodniopomorskim, który zmarł w Afganistanie od ran poniesionych na skutek wybuchu miny. Takie zdarzenia uznaję za hańbę rządów, ale też trochę i społeczeństwa, które nie umie wymusić odpowiednich zachowań na politykach, którzy co tu dużo mówić w znacznym stopniu się rozpasali o obywatelach przypominając sobie w przeddzień wyborów.

Jak m.in. podała "Gazeta Wyborcza" w sobotę 12 kwietnia 2008 r Policja zatrzymała wg różnych źródeł nawet do 200 uczestników wrocławskiego marszu członków Narodowego Odrodzenia Polski oraz Obozu Narodowo -Radykalnego. Większość z zatrzymanych podobno ma odpowiedzieć za naruszenie przepisów prawa o zgromadzeniach publicznych.

Oto w sytuacji gdy rozpasana hołota grasuje sobie po ulicach, kiedy mieszkańcy miast boją się wieczorami wychodzić na ulicę, kiedy taksówkarz nie czuje się w pełni bezpieczny, kiedy wystawy sklepowe wieczorami zamiast zachęcać światłem i kolorem zasłaniane są na głucho roletami antywłamaniowymi, kiedy normalny spokojny człowiek nie może udać się z rodziną na stadion by obejrzeć mecz piłkarski , w jakimś odległym Afganistanie bądź Iraku ginie sobie człowiek. Ginie żołnierz, którego życie mogłoby długo służyć dobru jego ojczyzny, nie jakiemuś wielkiemu bratu za oceanem w wojnie, której jego kraj tak naprawdę nie ma żadnych interesów.

Skoro jednak z jakichś przyczyn musimy być w obecni na obcych nam wojnach, czy nie byłoby rzeczą właściwą powołać formacje znane z czasów II Wojny Światowej powołane w Rosji Radzieckiej? Chodzi mi konkretnie o bataliony karne.
Skoro nie umieli wychować rodzice, skoro nie potrafią się sami pohamować od agresji dlaczego nie mieliby jej rozładować w ten sposób?
Z wszelkiego bydła wyłapanego na stadionach, ulicach rychło bylibyśmy w stanie wystawić nie tylko przysłowiowe bataliony czy kompanie ale śmiem twierdzić szybko uzbierałoby się kilka pułków. Podobnie też jak tamte formacje powinny być zorganizowane obecnie. Jednym słowem to nie wczasy. Po ogłoszeniu wyroku sądu pakować w klatki i wieźć na miejsce – nie ma sensu robić sobie kłopotu ze szkoleniem wojskowym. Oczywiście za przejazd powinna płacić najbliższa rodzina, a jeśli takowej nie ma okres służby odpowiednio wydłużyć. Umundurowanie zwykły drelich, względnie waciak tylko po to by można ich odróżnić, żadnych fanaberii z kamizelkami kuloodpornymi. Uzbrojenie – chcecie broni to chwytać za kije i zdobądźcie sobie na talibach (przecież byliście tacy mocni w kraju). Wyżywienie – wystarczy micha zupy na brukwi i wystarczający przydział wody. Zakwaterowanie – odpowiednio ogrodzony drutem kolczastym obóz i jamy w ziemi. Tyle by wystarczyło o oszczędnościach finansowych nawet nie trzeba wspominać.
Oddziały polskiej regularnej armii powinny być w tych miejscach tylko w jednym celu. Jako oddziały zaporowe. Po to by ukryte w bezpiecznej odległości z tyłu mogły stawiać skuteczną zaporę ogniową gdyby zorganizowanym w bataliony karne przyszło na myśl wycofanie się.
Z pewnością na ulicach polskich miast bardzo szybko by zapanował ład i porządek.

Dlaczego nasi władcy narodu takich rozwiązań nie wprowadzą? Ględzenie o podstawowych wolnościach powinni sobie wsadzić w swoje władcze dupska. Przecież w wielu „demokratycznych” krajach w zamian za darowanie winy przed sądem można odwalać służbę wojskową i nikt nikomu tego palcem nie wytyka.
Nie wprowadzą tego.
Z immunitetem przy dupie bardzo głupio by było iść w falowym ataku przez pole minowe z kijem w ręku. I zbyt duże prawdopodobieństwo, że niejeden jego posiadacz mógłby mieć zagwarantowany rychły kurs survivalu.

Rżewski

Dodaj nową odpowiedź

CAPTCHA
Koniecznie odpowiedz na poniższe pytanie.
9 + 5 =
Solve this simple math problem and enter the result. E.g. for 1+3, enter 4.