Cz.I odc.1

Wojtek Odlewniczak, przewodniczący więdnącej partii LSD nerwowo nalewał następną literatkę "Luksusowej". "Sondaże lecą na ryj" - pomyślał sobie po przeczytaniu kolejnych doniesień prasowych, które lokowały notowania LSD w dolnej strefie stanów niskich. "Czemu te głupie robole tak nas nisko cenią?" - zastanowił sie na głos, po raz kolejny troskliwie pochylając się nad klasą robotniczą i literatką z gorzałką...". Nie dość, że notowania niskie to jeszcze stale za mną snuje sie smród po rządach Muliera" - skonstatował smutno i po raz kolejny rzucił okiem na tytuły prasowe odnoszące się do sprawy porwania syna Osikańca. "Śmierdząca sprawa" - pomyślał i zaraz przypomniał sobie telewizyjny wywiad, którego mediom udzielił jego partyjny kolega, były minister od spraw Tajnych Kroków, Ryszard Bydgoszcz. Z marynarki od Armaniego wyciągnął wypasioną komórę LG Prada. Wystukał numer..."Rysiek? Powiedz mi, kurwa, czy Ty maczałeś paluchy w sprawie Osikańca? "Ależ Wojtula, mordo Ty moja, przecież już tyle razy Ci mówiłem, że to ja zakluczyłem tego sprzedajnego gliniarza, który rył i krecił..." - zdecydowanym głosem odpowiedział Rysio Bydgoszcz. "No nie wiem, nie wiem" - niepewnie wymruczał Odlewniczak, smętnie konstatując że chyba przesadza z gorzałą, bo luki w pamięci jakby się zwiększały..."To powiedz mi Rychu, dlaczego mecenas Osikańca, ten były agent Pochwicz, twierdzi coś wręcz odwrotnego? Podobno glina był cool i tylko on coś robił w tej sprawie..." "Nie słuchaj byłych agentów, Wojtuś. Trzymaj pion i przestań się zamartwiać. Od takich spraw to ja jestem, nie na Twoją skołatana głowę one som... Pamiętaj, że teraz wszystko co było złe zlewamy na głowę Muliera. Teraz jesteśmy jako te lelije białe..." - odpowiedział Bydgoszcz i nie wiedzieć czemu przerwał połączenie z przewodniczącym. "Kurwa, on też mnie olewa" - stwierdził Odlewniczak i wychylił kolejna literatkę "Luksusowej"...