Pokolenie hipokrytów
Za nami kolejna – trzecia już – rocznica śmierci Jotpedwa. Przez wielu bezmyślne nazywanego najwybitniejszym Polakiem w dziejach. Jak zwykle uraczono społeczeństwo rozmaitymi uroczystościami, koncertami i tego typu innymi bzdetami. Odsłonięto też pamiątkowe tablice, pomniki itp. itd. Wszystko oczywiście z kasy podatników, bo jakżeby inaczej? No ale to nikomu nie przeszkadza bo przecież jesteśmy pokoleniem JP2, wychowanym na jego mądrości i naukach, musimy czcić naszego Bożka bez względu na wszystko…
Starałem się jak mogłem unikać tych nędznych uroczystości. Niestety za pośrednictwem mediów dotarło do mych uszu to i owo. Znowu spadł na mnie grad hipokryzji, kłamstw, wymysłów, domysłów. Kolejny raz dowiedziałem się, że Papież był najwybitniejszym Polakiem, wspaniałym teologiem, wzorem i olbrzymią mądrością. Rzecz jasna czynił tez cuda. Boli mnie strasznie zwłaszcza mówienie o tych cudach. W 21 wieku w środku Europy w cywilizowanym kraju, najważniejsze media rozwodzą się na temat cudów. Szkoda, że przy okazji nie porozmawiano o krasnoludkach, elfach czy trollach… Wciąż czekam aż ktoś udowodni mi dlaczego ten przeciętny i do granic możliwości konserwatywny klecha, jest mym najwybitniejszym rodakiem. Pytałem o to już dziesiątki razy, i tu zaczyna się kłopot. Najczęściej padała odpowiedź w stylu „Papież obalił komunizm, zapobiegł wielu wojnom”. I po tym wiem, że nie ma sensu dalej rozmawiać z danym delikwentem. To tak samo jakbym rozmawiał z wigilijnym karpiem… Dyskusja z wyznawcami JP2 jest pozbawiona jakiegokolwiek sensu. Oni przyjmują wielkość papieża Polaka jako dogmat. Chuj ich obchodzi jak było w rzeczywistości. Żyją światem wykreowanym w ich głowach przez księży, otoczenie, media. Często w tego typu rozmowach podnoszone jest to, że na Wojtyłe przychodziło wielu, wielu ludzi. Gdy zmarł żegnał go cały świat itp. Więc musiał być cudowny, pociągający. Zgoda, tak było. No ale czemu tu się dziwić? Na świecie są setki milionów ludzi wierzących, że Jezus zrodzony został z dziewicy i, że zbawił świat przed szatanem. Wierzą też w diabły i anioły. Wojtyła był przywódcą tej sekty, więc owce oglądały go bezmyślnie, automatycznie. Zresztą teraz równie bezmyślnie gapią się w B16. Od zawsze tak było, że ludność poddańczo wymachuje flagami i wpatruje się w swojego totalitarnego wodza, czy to z miłości, ciekawości, nakazu, czy po prostu ze strachu (patrz Hitler, Stalin, Castro, itp.).
Jak dla mnie Wojtyła nie był człowiekiem wybitnym ani nawet wielkim. W mojej pamięci pozostanie jako lansujący się za wszelką cenę propagator obwoźnego sado – maso. JP2 był jak inni, zwyczajną głową Kościoła z wszelkimi cechami tego „gatunku”. Takimi jak mania wielkości, pazerność, próżność i przeświadczenie o swojej boskości. Trafił po prostu na epokę TV, mediów i doskonale to wykorzystywał. Pod jego pontyfikatem KK wcale się nie zmienił, trwał dalej w swoim zacofaniu produkując na lewo i prawo dziwaczne, nie pasujące do czasów zakazy i nakazy. Wścibiając nos w sferę moralności i obyczajowości. Wojtyła nie dał ludziom nic prócz możliwości patrzenia na niego. I lud za to go pokochał, za to że obwoził się po świecie i do nich mówił. Oni twierdzą, że ich nauczał, przekazywał im mądrości prosto od Boga. Tylko, ze jakość mało kto potrafi powiedzieć wprost, o co chodziło Papieżowi, czego rzekomo on ich nauczył, co im przekazał. Nie trzeba być wielkim – ba! a nawet specjalnie inteligentnym – żeby prawić banały typu „nie lękajcie się”, „miłujcie swojego bliźniego”, „kochajcie się”, „idźcie ścieżką Pana”…
Papież mógł rzeczywiście zmienić świat w jego praktycznych aspektach, mógł na przykład pozwolić używać ludziom wierzącym prezerwatyw. Tak to banał! Ale ta jedna, z pozoru głupia i nieszkodliwa decyzja warta byłaby więcej niż 1000 bezsensownych pielgrzymek! Zniesienie celibatu wśród księży także miałoby znaczący wpływ na życie wielu ludzi. A uznanie związków homoseksualnych miałoby kolosalny wpływ na zwiększenie tolerancji dla tych nieszczęsnych ludzi. Można mnożyć przykłady praktycznie bez końca. Jednak to niczego nie zmieni, Kościół myśli tylko o nabijaniu sobie kabzy, co go obchodzi, ze w Afryce ktoś tam umiera na HIV? Albo, że gdzieś tam w Polsce klecha posuwa w tyłek ministrantów. Tak to działa od wieków. Wojtyła w żadnym stopniu nie wzniósł się ponad to.
Na koniec chciałbym zająć się kwestią tzw. „pokolenia JP2”. To kolejny przykład straszliwej hipokryzji, bezmyślności i obłudy. Często na internetowych forach, w ankietach czy to rozmowach spotykam się ze stwierdzeniem, że JP2 jest czyimś autorytetem. Kurwa, złodziej, ćpun, pedofil, pijak, jak jeden mąż tak twierdzą. W zasadzie to ostatnie zdanie powiedziało wszystko o tym „zagadnieniu”. Przecież nawet z pozoru normalni ludzie, bez większych nałogów i zboczeń nie żyją wg wskazówek Wojtyły. Nie korzystają z jego mądrości, nauk, wytycznych, zakazów, nakazów i innych bzdur. Tak się po prostu nie da, nierealne jest to. Wojtyła niczego nowego nie wymyślił, propagował to o co jego poprzednicy od zarania tej całej religii. Więc po co na siłę udawać miłość do JP2, po co identyfikować się z jego pontyfikatem? Bo to stało się modne po jego śmierci? Jestem pewien, że 90% z nazywających siebie „pokoleniem JP2” nie potrafi logicznie wytłumaczyć dlaczego utożsamia się z papieżem. Ich życie nie ma też zapewne wiele wspólnego z drogą ideologiczną Kościoła Katolickiego. Ich wiara opiera się tylko na celebrowaniu świąt i bezmyślnym uczestnictwie w niedzielnej mszy. I tak pokolenie wychowuje kolejne pokolenie, szerząc zakłamanie.
Żeby była jasność – ja wiem, że są ludzie, którzy autentycznie kochają Papieża. Znają jego nauki, studiują, badają. A nawet tacy, którzy kochali go po prostu za to, że był, wspierał ich słowem. Pewnie i są tacy, którzy starają się żyć wg wskazówek i nauk kościoła. Przeciwko tym ludziom nie występuje. Jak chcą się w to bawić to ich sprawa, ich wybór. Oni robią to od dawna i po cichu. Nie robią z tego cyrku.
Natomiast kategorycznie sprzeciwiam się hipokryzji i zakłamaniu. Bezmyślnym rozgłaszaniu czegoś nad czym się nawet nie zastanowiło. Idiotycznemu podążaniu za głosem tłumu. Pierdoleniu farmazonów, narzucaniu mi czegoś z góry. Szerzeniu guseł i pierdol! Jestem przeciw wywyższaniu na siłę, ponad wszystkich wątpliwego Bożka…
Miejscem pielęgnowania dogmatów powinien być tylko i wyłącznie kościół. Bzdury nie powinny wylewać się poza jego mury. Trzeba w końcu oddzielić bajki od rzeczywistości…


A to ponoć POGANIE
czcili ''Boszki''...
Dodaj nową odpowiedź